Koniec lat 80 i początek 90 ubiegłego stulecia przyniósł arcyważne zmiany geopolityczne. Po upadku ZSRR a wraz z nim dwubiegunowego modelu świata, Stany Zjednoczone stały się jedynym globalnym supermocarstwem. Wydawało się wtedy, że świat będzie skazany na jeden silny ośrodek władzy przez bardzo duży okres czasu. Pojawiły się nawet teorie, że wraz z eksportem zachodniego systemu politycznego i ekonomicznego świat pod przywództwem USA ostatecznie się zjednoczy.
Kiedy świat zaczynał się przyzwyczajać najpierw do absolutnej amerykańskiej dominacji, potem do błyskotliwego rozwoju Chin, trochę niespodziewanie do wielkiej rozgrywki powróciła Rosja. To samo państwo, które w latach 90., w czasie epoki Jelcyna, uginało się pod ciężarem kolejnych potężnych kryzysów społecznych i ekonomicznych, które w coraz większym stopniu uzależniało się od pomocy Zachodu, dziś po ośmioletniej prezydenturze Władimira Władimirowicza Putina, podniosło głowę i trzyma ją wysoko. Nie jest sekretem, że tajemnicą „rosyjskiego cudu” jest koniunktura na surowce energetyczne – ropę naftową i gaz ziemny. Wiemy również, że za fasadą kremlowskiej, nowomocarstwowej retoryki kryje się kraj o monstrualnych wręcz problemach społecznych i politycznych.
Większość z nas przyzwyczaiła się już do państwowego monoplu na przemoc, edukację, emerytury, leczenie, fałszowanie pieniędzy, kradzież, sprzedaż paliw płynnych i alkoholu oraz w wielu, wielu innych dziedzinach. W niektórych państwo nawet dzieli się z wybranymi, łaskawie udzielając zezwolenia, w innych jak zawieranie małżeństw Kościół Katolicki dorobił się sporej niezależności, co niesamowicie irytuje pozostałości po Armii Czerwonej w osobie Napieralskiego i jego kamratów, w innych państwo dzieli się z łupami z wielkim kapitałem jak w przypadku OFE.
Dobre dane z USA wspierają dolara Piątkowa sesja na rynku eurodolara przebiegała w atmosferze dużej zmienności. W pierwszej połowie dnia obserwowaliśmy osłabienie dolara względem euro.