Jesteś tutaj: Strona główna

Batalia o schedę po Kaczyńskim: lista Girzyńskiego i polityka transferowa

Politycy PIS dywagują o następcy

 

Co rozsądniejsi politycy Prawa i Sprawiedliwości, czy to znający historię jak dr Zbigniew Girzyński z Torunia czy obserwujący i analizujący przyczyny upadku partii politycznych jak dr Marek Migalski ze Śląska, widzą co się dzieje. W PIS-ie chłodna kalkulacja zaczyna wypierać dotychczas niekwestionowane przywództwo prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Król z każdym dniem jest coraz bardziej nagi, a jego ruchy nierozrozumiałe. Widać to po komentatorach politycznych, coraz częściej w debacie o PIS-ie i Kaczyńskim używających języka psychoanalizy, a nie nauk politycznych.


Czas pożegnań?

Dotychczas przyjazna Prawu i Sprawiedliwości "Rzeczpospolita" ostatnio pobawiła się w analizę ewentualnych transferów obwieszczając: "Marek Migalski, Kluzik-Rostkowska, Paweł Poncyliusz, Elżbieta Jakubiak (a nawet Paweł Kowal i Lena Cichocka-Dąbkowska) do Platformy". Dziennikarze "Rzepy" i przepytywani przez nich na tę okoliczność politolodzy PIS-owi zaproponowali zaproszenie Jana Rokity - niegdyś błyskotliwego szefa komisji rywinowskiej, dziś bardziej kojarzonego z powtórką II wojny światowej na froncie pasażerskiego samolotu linii Lufthansa.

Kolejka chętnych

Zbigniew Girzyński, który ostatnio zasłynął zdjęciem wzbudzającym niekłamany zachwyt środowisk LGBT za pomocą piłkarskiej terminologii podsuwa listę 30-40 latków, którzy mogliby zastąpić prezesa. Siebie samego nie pominąwszy, zresztą mając ku temu podstawy - na ostatnim kongresie PIS Paweł Poncyliusz namawiał go do rzucenia rękawicy prezesowi.

W narodowo-katolickim zaścianku

PIS osadza się w narodowo-katolickim zaścianku. Macierewicz, Ziobro, Kurski z jednej strony, weterani Porozumienia Centrum z drugim, a w tle czwarty koalicjant PIS-u, LPR-u i Samoobrony sprzed kilku lat - ojciec Rydzyk. Retoryka socjalno-populistyczna okraszona hasłami narodowowyzwoleńczymi sprawia, że w PIS-ie miejsca dla tzw. liberałów jest coraz mniej. Jednak ich żelazne zaangażowanie w kampanię prezesa powoduje również, że w innych miejscach sceny politycznej nie za bardzo jest dla nich miejsce. Platforma jest zamknięta i na pewno nie zaproponuje minister Kluzik-Rostkowskiej funkcji wiceprezesa. Kanapowe UPR i Prawica RP dla pisowskich liberałów to jeszcze większe nieporozumienie niż ich własna partia. Pozostaje PSL, ale kto dziś chciałby wstępować do upadającego stronnictwa.

Nowa Samoobrona?

PIS stał się klasyczną partią protestu, wyrażającą opinię ludzi niezadowolonych, nie budującą realnej alternatywy, a jedynie katalizującą złość i rozgoryczenie. Takie partie, nawet jeśli w weryfikacji wyborczej osiągają dobre wyniki (Meciar, Haider a na polskim podwórku Lepper, Giertych czy Tymiński) po kilku latach znikają ze sceny politycznej.

 

Ratunkiem dla PIS-u są ogromne pieniądze z budżetu państwa, zabetonowanie sceny politycznej i krótka pamięć wyborców. Tylko czy to wystarczy?

Monika Olejnik w "Gazecie Wyborczej" apeluje dziś do Jarosława Kaczyńskiego o bycie konstruktywnym opozycjonistą, gani Migalskiego za niewdzięczność wobec partii, Ziobrę za zakulisowe gry i próbę wmieszania w awanturę korupcyjną śp. Lecha Kaczyńskiego. Czy Kaczyński zechce słuchać rad z innej strony niż najbliższych klakierów?

 

Dodaj komentarz


Copyright © Polska Liberalna - liberalizm, polityka, kultura, historia, społeczeństwo, media - polskaliberalna.net 2012

Template by Joomla Themes & Tanie przeprowadzki Kraków.