poniedziałek, 16 lutego 2009 16:35
Poprawiony: niedziela, 12 lipca 2009 16:41
Bogumił Kolmasiak
Rozmawia Bogumił Kolmasiak, polskaliberalna.net BK: TVP Info podało informację, że trzech posłów Demokratycznego Koła Poselskiego, Jan Widacki, Marian Filar i Bogdan Lis chcą wstąpić do Stronnictwa Demokratycznego i tworzyć z nim wspólną formację. Czy to prawda?
PP: Po pierwsze chciałbym powiedzieć, że bardzo szanuję te trzy postacie. Uważam ich za świetnych parlamentarzystów, którzy o Polsce myślą tak samo jak ja. Po drugie nie mam żadnego tytułu, aby rozmawiać z kolegami na temat formy naszej współpracy. Po trzecie nie mam żadnej wątpliwości, że ludzie w taki sposób myślący, których nazwałbym słowem demokraci, niezależnie od tego czy są w Stronnictwie Demokratycznym czy Partii Demokratycznej czy w jakimś innym miejscu będą ze sobą współpracować i w przyszłości tworzyć wspólną formację.
AUDIO:
Adobe Flash Player not installed or older than 9.0.115!
BK: Czy formacją, którą w przyszłości budowałoby Stronnictwo Demokratyczne mogłoby kiedyś zmienić nazwę?
PP: Stronnictwo Demokratyczne jest wspólnie z PSL-em najstarszą formacją na polskiej scenie politycznej. Ma 70-cioletnią tradycję. Ma epizody trudne i bolesne - czasy stanu wojennego, ale ma również światłe karty - czasy przedwojenne, ale i historia niedawna. Dzięki SD powstał rząd Tadeusza Mazowieckiego. To jest dobra nazwa - odnosząca się do pozytywnych, demokratycznych skojarzeń, ale i ma swoje analogie. Podobne partie stworzyli Włosi, Francuzi - jest to pozytywne odniesienie dla naszych partnerów międzynarodowych.
BK: Czy myśli Pan, że będzie w stanie wykrzesać energię polityczną z partii, która przez tyle lat była w totalnym uśpieniu?
PP: Jestem przekonany, że w Stronnictwie Demokratycznym po spełnieniu pewnych warunków jesteśmy w stanie odnieść sukces. Pierwszym warunkiem jest to, żeby była determinacja w działaniu politycznym. To wymaga uporządkowania spraw majątkowych i finansowych, tak aby całość majątku była przeznaczana na działalność polityczną. Drugim warunkiem musi być otwartość, bo SD mimo, iż ma duże, rozbudowane struktury na pewno nie udźwignie takiego wielkiego projektu w obecnym składzie. Będziemy bardzo otwarci na nowych ludzi, zamierzamy zapraszać, zachęcać nowych ludzi, żeby do stronnictwa wschodzili i uznawali je za swoje. Trzecia rzecz, będziemy sprawnie organizować działania polityczne i myślę, że tutaj moje doświadczenia się przydadzą.
BK: Jakie środowiska chciałby Pan zaprosić do Stronnictwa? Obywatele dla Warszawy, Projekt:Polska, Forum Liberalne?
PP: Środowiska które definiują się jako wolnorynkowe, centrowe, demokratyczne są w Stronnictwie Demokratycznym bardzo mile widziane i mam poważne podstawy by sądzić, że w bardzo niedługim czasie wielu tych ludzi w różnych miejscach kraju, nie tylko w Warszawie, do Stronnictwa będzie. Natomiast jeżeli chodzi o osoby z pierwszych stron gazet, będąc dużym optymistą, pozostawiam deklarację w tej sprawie samym zainteresowanym, bo byłoby niegrzeczne z mojej strony, gdybym uprzedzał deklarację osób, które powinny wygłosić ją same.
BK: Czy będzie miał Pan konkurenta na kongresie stronnictwa?
PP: Po wszystkich spotkaniach, które odbywałem w regionach w tej chwili nie słyszę o żadnym konktrkandydacie. Ale oczywiście do ostatniego momentu taki kontrkandydat może się pojawić. Spotykałem się z delegatami nie po to, aby zamknąć komukolwiek drogę do kandydowania, ale żeby przedstawić swój sposób myślenia i tutaj atmosfera bardzo dobrze wróży, jest pozytywna.
BK: Nie pojawił się Pan na pierwszym spotkaniu Porozumienia dla Przyszłości? Wierzy Pan w tą inicjatywę? To jest dobry partner dla stronnictwa?
PP: Tacy ludzie jak Janusz Onyszkiewicz czy Dariusz Rosati są naturalnymi partnerami, zarówno politycznymi w sensie struktur i działania partyjnego, jak i znając ich doskonale i pracując wspólnie w Parlamencie Europejskich wiem, że to są ludzie tak samo myślący o polityce i o Polsce. Nie ma żadnego powodu, abyśmy mieli się nie porozumiewać i nie współpracować. Stronnictwo Demokratyczne w wyborach do Parlamentu Europejskiego, w odróżnieniu od następnych wyborów własnej listy nie będzie wystawiać, natomiast kandydaci SD mogliby się pojawić na liście którą firmuje Onyszkiewicz i Rosati pod jednym wszakże warunkiem: że będzie to lista, która nie będzie porozumieniem z SLD. Ten warunek bardzo jasno im przekazałem. Granicą jest odtworzenie pomysłu, który się w Polsce nie sprawdził czyli Lewicy i Demokratów.
BK: Osoby, które przed panem próbowały reaktywować SD jak Andrzej Arendarski czy Marek Goliszewski byliby potencjalnymi kandydatami SD w wyborach do Parlamentu Europejskiego, właśnie z takiej wspólnej listy.
PP: Obie wymienione przez Pana osoby bardzo szanuję i lubię. Mogłby być, jeśli wyraziły chęć kandydowania.