Grecka Agora i grecka ulica
Nasza cywilizacja nikomu nie zawdzięcza tak wiele jak starożytnym Grekom. Od podstaw geometrii po porządki architektoniczne, od epiki po teatr, od filozofii po estetyczny kanon złotego podziału – to wszystko bierzemy od Greków.
Starożytnym Ateńczykom zawdzięczamy też demokrację. To oni ponad V wieków p.n.e. wprowadzili powszechny udział obywateli w sprawowaniu władzy, wolne wybory, rządy większości i kadencyjność urzędów.
Dzisiejsi Grecy poprzez uliczne demonstracje, koktajle Mołotowa, rabunki sklepów i rzucanie kamieniami chcą wymusić na rządzie i parlamencie odejście od cięć budżetowych, bez których Grecja, żyjąca od lat ponad stan, po prostu zbankrutuje. Rozdęte przywileje socjalne i monstrualna sfera budżetowa – a wszystko to finansowane z kredytów – doprowadziły greckie państwo do stanu niewypłacalności.
To smutne widzieć, jak współcześni ateńczycy depczą nasze wspólne, ale przede wszystkim swoje własne dziedzictwo. Rządy ulicy nie mają nic wspólnego z rządami ludu zgromadzonego na starożytnej Agorze.
Jeśli w Grecji wygra ateńska ulica, to kraj pogrąży się w całkowitym chaosie. Grecja przestanie być symbolem demokracji. Będzie symbolem anarchii.
