Jesteś tutaj: Strona główna >> Opinie >> Z blogów >> Azrael >> Proste czynić skomplikowanym

Proste czynić skomplikowanym

Problem z in vitro mają głównie katolicy. Ludzie niewierzący, wyznający pogląd, że człowiek, jego prawa, wolność są najważniejsze, uważają, że metoda zapłodnienia pozaustrojowego, dająca możliwość pokochania swojego dziecka, jest dobra, moralna i przynosząca radość. Tej radości zaznały miliony ludzi, ponieważ w ciągu 33 lat od czasu, kiedy metoda ta została przez naukowców i lekarzy wprowadzona, urodziło się prawie 4 miliony dzieci.

 

Katoliccy fundamentaliści chcieliby zepchnąć tę sprawę na margines, najlepiej jej zakazać. Czynią to z chęci narzucenia sztucznej moralności, która każe im twardo trzymać się doktryny Kościoła katolickiego, gdzie komórka staje automatycznie człowiekiem, poza stanem własnej i rodzica świadomości. Nie dociera do nich prawda, że dopiero zapłodniona komórka w ciele kobiety jest człowiekiem, kiedy jej świadomość to przyjmuje. Są ludzie, którzy pełnię tej świadomości człowieczeństwa zyskują, kiedy słysząc bicie serca dziecka, lub zobaczą jego kształt na zdjęcie z USG. Katoliccy przeciwnicy zamrażania embrionów nie rozumieją, że dopiero świadomość jedności matki i dziecięcego zarodka jest człowieczeństwem.

 

Największym problemem dla Kościoła katolickiego i obrońców jego opinii w tej sprawie, takich jak szef „Frondy”, dr Tomasz Terlikowski są… katolicy. Prawie 60% z nich popiera in vitro, popiera partię polityczną, która się za tą metodą leczenia opowiada. Biskupi Kościoła mają prawo oczywiście do swoich opinii, ale politycy (także katoliccy) mają obowiązek dopełnienia przyrzeczonej swoim wyborcom działalności na rzecz ich dobra. Kościół próbował wpłynąć na sumienia, we własnym interesie, co tak naprawdę jest próbą ingerencji w niezawisłość posłów i w stanowienie prawa. Tacy, jak poseł Jarosław Gowin doskonale rozumie, że to gra polityczna i współpracuje z biskupami, inni interes społeczny stawiają na pierwszym miejscu.

 

Kościół straszy polityków, nawet prezydenta Komorowskiego, wykluczeniem z grona wiernych, ponieważ jakoby nie przestrzegają jego praw. Nazywa się ekskomuniką i jest w tym przypadku narzędzie walki politycznej. Bronisław Komorowski, zawsze deklarując się jako dobry i wierny katolik stwierdził, że się nie boi ekskomunikowania przez Kościół. Premier poszedł jeszcze dalej, stwierdzając, że ze stanowionego prawa będzie się tłumaczył świeckim. Według wspomnianego już Tomasza Terlikowskiego prezydent godząc się na ewentualną ekskomunikę neguje rolę Kościoła w zbawieniu człowieka, skazuje się na wieczne potępienia, a także podważa PRAWDĘ o papieskiej nieomylności w sprawach wiary i moralności. Rzeczywiście, z punktu widzenia Kościoła katolickiego Terlikowski ma rację. Ale ani on, ani żaden biskup, ani nawet papież nie mogą Bronisława Komorowskiego pozbawić wiary i nadziei na zbawienie, a już na pewno nie mogą zanegować jego wewnętrznego przekonania, że czyni dobrze i moralnie. Bo, jeżeli Bronisław Komorowski uznaje, że Bóg istnieje, to to, czy zostanie potępiony, czy jednak może zbawiony, zależy od Boga, a nie od papieża, a nawet Terlikowskiego. Troska o dusze polityków, eksponowana przez biskupów i ich popleczników, jest tak naprawdę troską o interes Kościoła i jego polityczne i społeczne wpływy. Daleko w tym wszystkim od spraw życia wiecznego i zbawienia…

 

Azrael

Dodaj komentarz


Copyright © Polska Liberalna - liberalizm, polityka, kultura, historia, społeczeństwo, media - polskaliberalna.net 2012

Template by Joomla Themes & Tanie przeprowadzki Kraków.