Pisać każdy może
Mamy kolejny dowód na to, jak polskie media zajmują się tematami zastępczymi, jak polityka wizerunkowa i marketingowej narracji zdominowała przekaz. W momencie, kiedy rośnie dług publiczny, kiedy trwa dyskusja o OFE i reformie systemu emerytalnego, od trzech dni z czołówek portali informacyjnych, gazet i pasków informacyjnych telewizyjnych nie schodzi informacja pod tytułem – „Jarosław Kaczyński założył bloga”.
Byłoby pół biedy, gdyby analizie podlegała sprawa tego, co na tym blogu zostało zamieszczone i jaka to ma wartości – nie, tematem jest głównie to, czy jest samodzielna działalność prezesa Kaczyńskiego, czy jednak może to jest działalność jego politycznych pomocników, choć znając jego awersję nie tylko do samego internetu, ale również do nowoczesnych technologii, są to dywagacje pozbawione sensu. Już sam fakt, że choć pod jego tekstem zamieszczono ponad 1500 komentarzy, głównie od jego fanów, to nie ma ani jednej jego własnej adnotacji, świadczy o tym, że mamy do czynienia z kolejnym politycznym, internetowym słupem ogłoszeniowym. Zresztą materiał zamieszczony na blogu, pod tytułem „Nowoczesny patriotyzm gospodarczy” jest transkrypcją jego przemówienia, wygłoszonego na konferencji gospodarczej Prawa i Sprawiedliwości trzy tygodnie wcześniej, o czym nie informuje żadna notatka, nie mówiąc o linku.
Definicja bloga zmienia się, nie jest to już tylko zapis indywidualnych przemyśleń i forma pamiętnika, to także pewien model marketingu politycznego, forma aktywności, pozwalająca na dotarcie do szerszej grupy wyborców. Ale nie zmieniają się pewne formy i zachowania, coś w rodzaju netykiety blogowej. Uruchamiając blog wystarczyło w notce wstępnej opisać sytuację, zatytułować go jako blog polityczny (wyborczy?) Jarosława Kaczyńskiego, na którym będą przedstawiane jego poglądy na kluczowe tematy państwa i ekonomii. Tak natomiast mamy coś, co jest tylko atrapą bloga.
Blog Kaczyńskiego został założony na prywatnej platformie Salon24.pl. To symptomatyczne, ponieważ z jednej strony jest to w dalszym ciągu najbardziej znana strona blogów politycznych, publicystycznych, z drugiej strony Salon24 jest jednoznacznie oceniany jako portal pro-pisowski. Doradcy Kaczyńskiego w związku z tym nie poszerzają wcale jego pola oddziaływania, ale tworzą tylko nowy kanał informacyjny. Umieszczenie bloga na tym portalu świadczy jeszcze o czymś – że szumnie kilkanaście miesięcy temu zapowiadany portal partyjny, MyPiS.pl nie spełnia swojej roli.
Internet ma to do siebie, że jest bezkompromisowy i pełen wiedzy, zbiorowej, a jego użytkownicy to nie tylko alkoholizujący się studenci, szukający niewybrednej rozrywki. Dlatego materiały zamieszczone na blogu będą poddawane analizie i krytyce, oczywiście, jeżeli będzie co krytykować i do czego się odnieść. A w tym przypadku nie bardzo jest o czym poważnie dyskutować. Tekst Kaczyńskiego potwierdza tezę, że jego przemyślenia na temat państwa, prawa, ekonomii są zbitką poglądów gdzieś przeczytanych i zasłyszanych, przefiltrowanych przez jego poglądy. A jego widzenie państwa to chęć zaprowadzenia ustroju centralistycznego, z elementami autorytatywnymi. Patriotyzm gospodarczy, którego egzemplifikacją miałyby być silne koncerny narodowe, ma się nijak do pojęcia kapitału, jako czynnika wzrostu i zdobycia przewagi konkurencyjnej. Chwytliwe hasła są dobre w kampanii wyborczej, nijak się mają do realiów. To, co zaprezentował Kaczyński, to raczej forma północni-koreańskiej ideologii „dżucze”, niż realna strategia państwa i ekonomii. Dość groteskowe u polityka aspirującego do roli konserwatysty są odwołania do futurologa i technokraty Alvina Tofflera i jego pojęcia trzeciej armii, tym bardziej, że projekty modernizacyjne, jakie chce wprowadzać Kaczyński siłami narodowymi, nie są futurologią, lecz fantazją.
Blog Jarosława Kaczyńskiego (a właściwie jego nowych spin doctorów) został zauważony i to jest sukces. Ale już treść jego pierwszego wpisu nie wzbudziła zainteresowania – i to jest marketingowa i polityczna porażka. Chyba, że założymy, że jest to element starej/nowej strategii ocieplania jego wizerunku, kilka dni temu media obiegła informacja, że w kampanii wyborczej do parlamentu temat smoleński ma zostać znów wyciszony, a PiS połozy nacisk na zagadnienia merytoryczne. Jeżeli ma to być robione w stylu podobnym do tego, czym jest blog Kaczyńskiego – to czeka nas kampania raczej fantazyjna, a nie merytoryczna.
Pisać bloga może każdy. Trzeba jednak wiedzieć po co, dla kogo i jaki się chce osiągnąć cel. A w tym przypadku cel jest nieznany, a efekt dość siermiężny.
Azrael
