Endeckość w praktyce
Nie interesują mnie interpretacje opinii Jarosława Kaczyńskiego, czynione przez zwolenników Prawa i Sprawiedliwości i sprzyjających mu bezkrytycznie dziennikarzy, takich jak Piotr Zaremba, publicysta „Rzeczpospolitej”. Jarosław Kaczyński napisał to w swoim „Raporcie…”, że śląskość” jest pewnym sposobem odcięcia się od polskości i przypuszczalnie przyjęciem po prostu zakamuflowanej opcji niemieckiej – i nic tego nie tłumaczy, ani to, że wcześniej były inne zdania, a tym bardziej to, że mówił to w kontekście kaszubskiej tożsamości Donalda Tuska.
Gdyby Jarosław Kaczyński potrafił posługiwać się krytycznie wiedzą historyczną i politologiczną, choćby nawet na poziomie Wikipedii, to zajęłoby mu nie więcej, niż 15 minut, aby zrozumieć, że tożsamości śląskiej nie zniszczyli ani Niemcy z pod znaku Bismarcka, ani hitlerowcy, ani władze komunistyczne. Demokratyczne państwo polskie również przez okres 21 lat nie zrobiło nic, aby mit jednolitego (czytaj: centralistycznego) państwa zmienić w państwo pluralizmu regionalnego, gdzie interesy społeczne są realizowane świadomie przez świadome swoich małych, własnych ojczyzn, grupy obywateli. A ta świadomość może mieć wymiar środowiskowy, kulturowy, religijny, wspólnoty języka, wspólnoty dziejów, czy poczucia przynależności do narodu. I naród śląski istnieje, niezależnie od zapisów polskiego prawa i wyroków sądowych to kwestionujących, jeżeli istnieje świadomość narodowa, kształtująca własną zbiorowość. Ślązacy mają prawo do nazywania się narodem, ponieważ łączy ich język, wielowiekowa historia, własna kultura i to, że mieszkają od wieków na Śląsku.
Po kilku dniach od feralne, głupiej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego usiłuje się jego słowa interpretować jako sprzeciw wobec działalności Ruchu Autonomii Śląska. I znów zaczyna to przybierać formę manipulacji, ponieważ RAŚ nie jest żadną organizacją secesjonistyczną, lecz opowiada się za autonomią, w ramach państwa polskiego i w ramach podziału administracyjnego kraju. To nic innego, jak rozszerzona forma samorządności społecznej. I to tak naprawdę boli Kaczyńskiego, ponieważ jako zwolennik państwa centralnie sterowanego, silnego i opresyjnego wobec obywateli, oddanie części uprawnień obywatelom nie mieści mu się w jego pojmowaniu spraw obywatelskich.
Niektórzy próbują przypisać poglądy Kaczyńskiego jego skrętowi w stronę endeckości, z silnym pierwiastkiem narodowym, emanacją suwerenności państwowej. Jest w tym część prawdy, ale Kaczyńskiemu bliżej jest do nacjonalizmu i polocentryzmu, gdzie regionalizm, który jest i będzie jedną z podstaw działania Unii Europejskiej traktuje się jako zagrożenie dla polskości. To wizja z lat 20. 30. ubiegłego wieku, która najpierw została zweryfikowana II WŚ, a straciła rację bytu ostatecznie, kiedy Polska przystąpiła do Unii Europejskiej.
Jarosław Kaczyński i jego interpretatorzy odebrali Prawu i Sprawiedliwości tą wypowiedzią o Ślązakach wiele głosów, nie tylko na Śląsku, ale również w tych regionach, gdzie poczucie własnej wartości obywatelskiej, świadomości grupowej, jest wyjątkowo silne. Czekamy na inne równie przemyślane opinie, teraz czas na samych Niemców, Białorusinów, a może innowierców i ateistów?
Azrael
