Jesteś tutaj: Strona główna >> Opinie >> Z blogów >> Azrael >> Azrael: Puste emocje prezydenckie

Azrael: Puste emocje prezydenckie

Emocje, jakie towarzyszą tegorocznym wyborom prezydenckim i kampanii wyborczej, są mocno na wyrost. Przyczyną tego jest oczywiście atmosfera polityczna i społeczna po katastrofie samolotu z 96 osobami na pokładzie, 10 kwietnia pod Smoleńskiem. Katastrofa, która jeszcze nie wprost, ale podskórnie, będzie laitmotivem wielu dyskusji.

Jednym ze skutków tej katastrofy jest to, że zmieniła się polityczna geografia wyborów. Wprawdzie aż 10. kandydatów zebrało ponad 100.000 wymaganych do startu podpisów, ale jest dla wszystkich jasne, że liczyć się będą tylko dwaj – Jarosław Kaczyński z ramienia Prawa i Sprawiedliwości i Bronisław Komorowski z Platformy Obywatelskiej. To przyporządkowanie partyjne m znaczenie nie tylko formalne, ale również pokazuję faktyczną wymiar i znaczenie wyborów i stanowiska prezydenta w Polsce.

Podział sceny politycznej, jej dualizm, nie jest jednak wcale zapowiedzią tego, o czym politolodzy piszą od wielu lat, czyli dążeniem do systemu dwupartyjnego. Nie jest również odbiciem konfliktu w polskim społeczeństwie, na tle ważnych problemów. Na obie partie polityczne, PO i PiS tak naprawdę nie głosuje nawet 30% całego uprawnionego do odwania głosu elektoratu. Nie jest to konflikt społeczny, ale raczej konflikt “elit” politycznych (cudzysłów mocno uprawniony…), ale raczej nie jest to spór ideowy, czy światopoglądowy, ale o dostęp do władzy. Wybory prezydenckie są tylko kolejną odsłoną tego sporu formacji, drużyn partyjnych. Dzieje się tak dlatego, że pozycja prezydenta w systemie władzy wykonawczej mniej zależy od tego, jak jest to zapisane w Konstytucji RP, a bardziej od tego, jaki jest podział władzy w Sejmie i implikowana tym siła drugiego członu egzekutywy politycznej, czyli rządu.

Donald Tusk doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że rola prezydenta w systemie władzy jest mało znacząca, Jarosław Kaczyński również. Dlatego kilkanaście tygodni temu urzędujący premier ogłosił, że nie będzie startował, a jeszcze wcześniej przedstawił zarys projektu nowej Konstytucji RP, która de facto miała dokonać dekapitacji urzędu prezydenckiego. Ograniczenie prawa veta, mniejszy wpływ na politykę zagraniczną, a także na prace legislacyjne Sejmu, władzę sądowniczą, a przede wszystkim rezygnacja z wyborów bezpośrednich prezydenta, stawiałaby go nie tylko poza nawiasem władzy wykonawczej, ale również zabierałaby mu mandat społeczny. I mam wrażenie, że jeżeli Platforma Obywatelska zdobędzie Pałac Namiestnikowski, to wykorzysta to funkcjonalnie do powiększenia faktycznej władzy, poprzez sukces w wyborach parlamentarnych w przyszłym roku i zdecyduje się na zmiany roli prezydenta w państwie.

Emocje w trakcie wyścigu prezydenckiego będą duże, ale całkowicie puste, oderwane od realiów społecznych, ekonomicznych, stanu państwa. To zresztą jest w Polsce niestety normą, ponieważ polscy politycy nie są przygotowani merytorycznie do poruszania w debatach tak trudnych tematów. Zastępuje je ostry język, nacechowany konfliktem, nie rzadko chamstwem. To jest właśnie prymat kreacji, zwanej niekiedy narracją polityczną, nad rzeczywistą, oczekiwaną od bardziej wyrobionych obywateli, treścią. Realne problemy zastępowane są symbolami i emocjami wokół spraw dla przyszłości Polski zupełnie drugorzędnymi. Niestety, wśród polskich polityków dominują niezrealizowani prawnicy, historycy i “etosowcy”, zamiast fachowców, ekonomistów i managerów.

Z punktu widzenia Polski kto zamieszka w lipcu na Krakowskim Przedmieściu ma znaczenie tylko takie, czy mieszkaniec będzie wspomagał rząd przy rozwiązywaniu problemów dotyczących ważnych spraw, takich jak stan finansów państwa, ochrony zdrowia, czy jego bezpieczeństwa. Mało osób zdaje sobie sprawę z tego, że Unia Europejska wchodzi w najpoważniejszy od czasu swojego powstania kryzys ekonomiczny, ponieważ nie jest to kryzys finansowy, ale kryzys budżetowy wszystkich państwa strefy euro, a co za tym idzie kryzys fiskalny całej UE. I nie ma się co czarować – Polska nie przejdzie go taką suchą stopą, jak przez pierwszą falę kryzysu, wywołanego strukturalnym kryzysem finansów Stanów Zjednoczonych. Do przezwyciężenia problemów potrzebna jest w Polsce silna, stabilna i homogeniczna władza wykonawcza.

Azrael

——————————-

Felieton opublikowano na portalu MojeOpinie.pl


Dodaj komentarz


Copyright © Polska Liberalna - liberalizm, polityka, kultura, historia, społeczeństwo, media - polskaliberalna.net 2012

Template by Joomla Themes & Tanie przeprowadzki Kraków.