Piskorski: Konsekwentny sztab Komorowskiego
Ostatnio sztab Bronisława Komorowskiego wykazał się „żelazną konsekwencją”. Na początku kampanii wyborczej wzywał komitety wyborcze kontrkandydatów do rezygnacji z billboardów, sugerując, że urągają one szczególnej atmosferze kampanii po katastrofie z 10 kwietnia. Apel Platformy został przyjęty ze zrozumiałą obojętnością, za to partia rządząca zapowiedziała, że plakatów z Bronisławem Komorowskim i tak nie będzie.
I tak też zrobiła. Kampania weszła w ostatni zakręt, a billboardów z kandydatem PO wciąż nie ma. Za to kilka dni temu w największych miastach Polski jego uśmiechnięte oblicze zawisło na specjalnych siatkach o gabarytach znacznie przekraczających jakikolwiek dostępny na rynku billboard.
I nie ma nic złego w tym, że organizatorzy kampanii Komorowskiego chcą pokazać swojego kandydata na różnych nośnikach reklamy. Jedyne co może razić, to próba ratowania spadających notowań Komorowskiego za pomocą brzydkich uzasadnień. Lepiej by było, gdyby przyznali, że brak dobrej odpowiedzi na kampanię kontrkandydatów wymusza od nich sięgnięcie do sprawdzonych metod promocji, a tym samym korzystania ze stacjonarnych nośników reklamy. Cóż, samo bycie w kontrze do PiS przestaje być atrakcyjne i dawać gwarancję zwycięstwa.
Żenujące i zarazem śmieszne wywody członków sztabu Komorowskiego wmawiających opinii publicznej, że konsekwentnie realizują zapowiedź o nie wykorzystywaniu powierzchni wielkoformatowych, kosztują za każdy jeden wizerunek kandydata Platformy około 100.000 złotych. Ale jak się korzysta z publicznych pieniędzy, to można pozwolić sobie na wszystko...Nawet na brak konsekwencji.
