Tusk jak worek treningowy Schetyny
Grzegorz Schetyna bardzo zasmakował w atakowaniu i podważaniu pozycji Donalda Tuska. Po usunięciu z rządu przestał być podwładnym i zależnym od woli premiera, a stanowisko Marszałka Sejmu daje mu poczucie dużej niezależności i – jak widać – całkowitej bezkarności. Schetyna zachęcony tym, że jego kolejne ataki na Tuska nie wiążą się z żadnymi negatywnymi dla niego konsekwencjami rozkręcił się na dobre.


Traktuje przy tym premiera niczym bokser worek treningowy. Wymierza ciosy z pełnym przekonaniem, że nie zostaną odwzajemnione. Bije coraz mocniej ku uciesze widowni – mediów, opinii publicznej i coraz większej grupy polityków Platformy.
Ten sposób rozładowywania napięcia i wyrównywania porachunków między liderami Platformy ma przy tym charakter bardzo jednostronny. Jak na worek treningowy przystało Donald Tusk cierpliwie i w milczeniu znosi coraz dłuższe i mocniejsze serie ciosów. Ma swoje zmartwienia: bardzo kontrowersyjna i powszechnie krytykowana reforma systemu emerytalnego czy polityczna burza wokół własnej reakcji na rosyjski raport o przyczynach smoleńskiej katastrofy.
Donald Tusk po raz pierwszy od objęcia władzy znalazł się w narożniku. Pozostaje pytanie kiedy się pozbiera i znów zacznie wyprowadzać ciosy. Dowiemy się tego, kiedy po raz pierwszy zaskoczony Schetyna otrzyma celne uderzenie od swojego „treningowego worka”.
