Piskorski: Zwycięstwo Olechowskiego nie będzie porażką Tuska
Zaskakująca i odważna decyzja o niekandydowaniu na urząd Prezydenta, jaką podjął wczoraj Donald Tusk, jest efektem jego dominującej pozycji w Platformie Obywatelskiej. Premier stał się zakładnikiem sytuacji, w której – po wcześniejszym wyeliminowaniu z PO rzeczywistych lub potencjalnych konkurentów – stał się jedynym prawdziwym liderem swojej partii, gwarantującym jej spokojną i w miarą bezkonfliktową egzystencję.
Skoro więc Tusk obrał dla siebie drogę dalszego pełnienia urzędu szefa rządu, to kluczowym staje się dla niego taki wynik wyborów prezydenckich, który gwarantowałby mu współpracę i współdziałanie, a nie – tak jak ma to miejsce od ponad dwóch lat – permanentny konflikt z głową państwa.
Po wczorajszej decyzji premiera wiele –w tym także liczne sondaże – wskazuje na to, że premierowi Tuskowi przyjdzie współpracować z prezydentem Andrzejem Olechowskim. Jestem przekonany, że jako polityk doświadczony premier wkalkulował w swoją wczorajszą decyzję takie właśnie „ryzyko”, co jednak jego postanowienia nie zmieniło.
Donald Tusk zna bowiem Andrzeja Olechowskiego i wie, że jego wizja prezydentury i styl, w jakim pełniłby ten urząd znacząco odbiegałby od stylu i wizji obecnego Prezydenta. Nikt przecież nie spodziewa się po Andrzeju Olechowskim prowadzenia z rządem wojen, czy blokowania reform. Przeciwnie, jego znakami firmowymi są umiarkowanie, niekonfliktowość oraz gotowość do współpracy i kompromisu.
Dlatego uważam, że wygrana innego kandydata niż zgłoszonego przez Platformę Obywatelską nie będzie wcale porażką Donalda Tuska, pod warunkiem że nie będzie to Lech Kaczyński. Obecny prezydent nie ma jednak moim zdaniem najmniejszych szans na reelekcję, więc taki scenariusz z góry odrzucam.
Prezydent Olechowski byłby dla premiera Tuska kompetentnym i sprzyjającym partnerem w przeprowadzaniu reform, które premier ostatnio tak chętnie zapowiada. Co prawda do tej pory po obecnej ekipie reformatorskiego zapału w ogóle nie było widać, ale przyznać trzeba, że ostatnio pojawiają się bardziej lub mniej śmiałe plany reform.
Donald Tusk wciąż cieszy się znaczącym poparciem społecznym, ale wcale nie musi zapisać się w historii, jako dobry premier, bo poparcie dla jego rządu i jego działań systematycznie spada. Jeśli naprawdę chce zrealizować choć część ze śmiałych reform, które zapowiada i jeśli naprawdę chce pokazać się jako odważny polityk, który zmieni Polskę, to współpraca z Andrzejem Olechowskim jako Prezydentem RP tylko mu w tym pomoże.
