Paweł Piskorski pyta Kto po Komorowskim?
Po rezygnacji Donalda Tuska z kandydowania na Prezydenta RP Bronisław Komorowski wydaje się być najpoważniejszym kandydatem, aby zastąpić go jako kandydat Platformy Obywatelskiej na ten urząd. Naraziłby sie jednak na bardzo ostre ataki, gdyby kandydował nadal będąc Marszałkiem Sejmu. Wśród liderów Platformy narasta więc przekonanie o konieczności przeprowadzenia zmiany na stanowisku marszałka i to jeszcze przed zarządzeniem wyborów prezydenckich, czego dokonuje właśnie Marszałek Sejmu. Opinii publicznej trudno byłoby bowiem zaakceptować sytuację, w której marszałek Komorowski podejmuje decyzję w sprawie wyborów, w których sam będzie uczestniczyć. W sejmowych kuluarach najczęściej wymienia się Jarosława Gowina, Bogdana Zdrojewskiego i Julię Piterę jako najbardziej prawdopodobnych następców Komorowskiego w fotelu Marszałka Sejmu.
Niezależnie od tego, jaki będzie finał tej sprawy i na ile różne spekulacje się potwierdzą, dla Bronisława Komorowskiego i tak będzie to oznaczało poważny problem. Pozostanie marszałkiem w trakcie kampanii wyborczej oznacza w praktyce awanturę z udziałem opozycji na każdym posiedzeniu Sejmu, co z pewnością głosów mu nie przysporzy. Rezygnacja z funkcji marszałka to z kolei strata pozycji i prestiżu wynikających z pełnienia tej funkcji. Może być to dla Komorowskiego dotkliwą i odczuwalną stratą, ponieważ nie ma on takiej charyzmy i popularności wśród wyborców Platformy, co Donald Tusk, więc pozycja drugiej osoby w państwie bardzo by mu się w kampanii przydała.
