Piskorski: Złote usta marszałka

Bronisław Komorowski postanowił zadać kłam plotkom, iż nie tylko nie ma programu wyborczego, ale i poglądów. Na rozpoczynającym się dziś w Katowicach II Europejskim Kongresie Gospodarczym postanowił zaprezentować swój pomysł na gospodarkę. Dziennik Polska The Times dotarł do materiałów, którymi Komorowski miał posłużyć się podczas swojego wstąpienia.
Marszałek przyjął stanowisko najwygodniejsze zarówno dla niego samego, jak i dla jego premiera - gospodarka nie leży w kompetencjach prezydenta, ale rządu. I na tym właściwie kończy się pomysł Komorowskiego na gospodarkę.
I nikt by się nie przyczepił i nie powiedział złego słowa, gdyby marszałek milczał. Ale niestety, znowu przemówił. I jak zwykle - zaliczył kolejną wpadkę.
Tym razem pomylił deficyt budżetowy z długiem publicznym.
Mniejsza z tym, że powiększył tym zbiór swoich niefortunnych wypowiedzi i zasilił zbiory serwisów internetowych poświęconych złotym myślom marszałka. Nic to, że „irasiad” czy „małpa w czerwonym” bledną przy wyczynach Komorowskiego. Najważniejsze jest to, że niemal każda jego wypowiedź dowodzi tego, że nawet jeśli Komorowski poglądy ma, to nie są one poparte wiedzą. Ani kompetencjami, których po prostu nie ma.
Kandydat Platformy Obywatelskiej na prezydenta, Bronisław Komorowski, dobrem narodowym nie jest, ale i tak powinien być najpilniej strzeżonym człowiekiem w kraju. Na miejscu jego sztabowców, zamknąłbym go pod kluczem i zabronił publicznych wystąpień. W przypadku tego „Midasa słowa” złotem może być tylko milczenie.
