Gdy w Jarocinie i audycjach Rozgłośni Harcerskiej tworzyła się inicjatywa pod nazwą "Towarzystwo Przyjaciół Chińskich Ręczników" trudno było sobie wyobrazić, że przetrwa tyle lat. Happenerskie przedsięwzięcie z hasłami "Uwolnić słonia!" i "Róbta co chceta"... Jerzy Owsiak, Wojciech Waglewski, Jan Pospieszalski, wielu innych ludzi stworzyło podstawy czegoś, co jest jedną z największych (jeśli nie największą) akcją ("jednodniówką") charytatywną  w naszej części kontynentu.

Inicjatywy charytatywne to zazwyczaj / a/ "jednorazówki" (eventy, akcje) zmierzające do realizacji konkretnego celu lub / b/ organizacje działające przez stałą, systematyczną pracę. Jerzy Owsiak połączył najlepsze cechy eventu z pewną systematycznością. Jeden tydzień zbierania kasy (10 mln euro), a potem okres dystrubycji kupowanego sprzętu.

Jeśli analizować podstawy powodzenia WOŚP, to wymienić należy cztery: dobry start, nośny cel charyzmę lidera i dobrą organizację.

Dobry start to "Towarzystwo Przyjaciół Chińskich Ręczników", "Letnia zadyma w środku zimy" oraz "Małe WuWu" - przedsięwzięcia happenersko-muzyczne, które łączyły w sobie koncerty i eventy "na mieście", zaś efektem były płyty. Wszystko w latach 1988-92. Do tego zainteresowanie i wsparcie radiowej "Trójki". To był dobry zaczyn...

Nośny cel: ratowanie chorych dzieci - nie podlega dyskusji. Wartość tego celu jest szczególnie wyrazista wobec patologicznego i ahumanitarnego systemu służby zdrowia.

Charyzmatyczny lider - Jerzy Owsiak - "obserwator rzeczy dziwnych i ulotnych" - to postać o wyrazistym i pozytywnym wizerunku. W społeczeństwie osób izolujących się od aktywności publicznej Owsiak potrafi od lat uruchamiać inicjatywę - choćby raz w roku.

Organizacja przedsięwzięcia - czerpiąc z metodologii zarządzania można uznać, że WOŚP stosuje "strategię błękitnego oceanu", polegającą (w uproszczeniu) na zróżnicowaniu "produktu" (w przypadku WOŚP - sposobu pozyskiwania dotacji) oraz budowaniu szeregu partnerstw - bez wchodzenia w sytuacje konfliktowe z ewentualną "konkurencją".

Obok inicjatywy społecznej, wraz ze skalą przedsięwzięcia, rośnie - na zasadzie kuli śniegowej - zainteresowanie biznesu i polityków. To pierwsze - dobrze; kasa wydawana przez firmy na cel szlachetny pozwala częściowo wyzwolić się z wizerunku organizacji zorientowanych tylko na zysk. Politycy próbujący ogrzać się przy Owsiaku światłem odbitym - to ciemniejsza strona medalu. Ale jakoś żaden polityk przy WOŚP się nie wylansował.


Rysy na wizerunku. Jest ich kilka, na szczęście nie na tyle znaczących, żeby zachwiać przedsięwzięciem.

Co się dzieje z majątkiem? Nie tylko w Polsce działalność organizacji pozarządowych budzi kontrowersje. Szczególnie ich wydatki na promocję i administrację, które - jak we Francji - potrafią pożerać 80% pozyskanych dotacji. W przypadku WOŚP proporcja jest o wiele korzystniejsza - koszty to, jak sądzę, najwyżej 10% wartości wpływów. Zresztą publikowane są sprawozdania - nie chce mi się w nie zaglądać.

Niebezpieczne dla wizerunku przedsięwzięcia jest raczej to, co może się dziać ze sprzętem. Owsiak już ze dwa lata temu zagrzmiał, że życzy sobie, żeby sprzęt służył dzieciom, a nie był meblem czy podstawą dla czyjegoś biznesu. Nie sądzę, żeby można było stworzyć tani i skuteczny system kontroli, a ewentualne odebranie sprzętu źle wykorzystywanego wzbudziłoby od razu negatywne reakcje różnych "sił"...

Owsiak ma poglądy. Jakieś poglądy Owsiak ma - i ma prawo je wyrażać. Sądząc z niektórych tekstów w Salonie24 i innych mediach tradycjonalistycznych - jest wręcz osobą aktywną politycznie. Nie zauważyłem tego. Ale jeśli jego poglądy są zbieżne z profilem i objawami działalności WOŚP - to niech je ma.

WOŚP i Kościół. Tutaj występuje jakiś spór, którego natury nie rozumiem. Być może niektórzy ludzie Kościoła bądź środowisk katolickich są zazdrośni o to, że WOŚP jest eventem bardziej efektownym (medialnym), niż większość akcji katolickich. Podobne zarzuty - pewnie też oparte na zazdrości - kierowane są wobec o. Rydzyka i jego przedsięwzięć o zdecydowanie wyższej wartości. Zapewne po prostu zazdrośników trudno uniknąć, a uciszać nie ma co.

Przystanek Woodstock. Na pierwszy rzut oka impreza muzyczna nie komponuje się z akcją charytatywną. Ale takie są korzenie WOŚP. I trudno oczekiwać, że Owsiak zrezygnuje z działań w sferze okołomuzycznej. Zresztą - zdaje się - darczyńcom i wolontariuszom WOŚP nie przeszkadza Przystanek, zaś muzykom i gościom obciachowego festiwalu nie przeszkadza WOŚP. Dosyć komiczne było - parę lat temu - przeciwstawienie imprezie muzycznej innej imprezy pt. "Przystanek Jezus".

Dążenie do rekordu. W kolejnych latach - choć Owsiak się od tego odżegnuje - widać dążenie do pobicia kolejnego rekordu wpływów. Wszyscy wiedzą, że gdzieś jest granica skali przychodów uzyskanych w wyniku kilkudniowej akcji. Dla WOŚP rok pierwszego wyraźnego spadku przychodu (w stosunku do roku poprzedniego) będzie początkiem regresu całej inicjatywy. Nie tylko pod względem finansowym, ale i zaangażowania wolontariuszy i zainteresowania publiczności. Taka jest logika "cyklu życia" przedsięwzięcia, zresztą nie tylko tego.

Życzę nam (przy okazji również Owsiakowi), żeby tegoroczna WOŚP jeszcze raz przyniosła sukces.