Krajobraz po katastrofie - centrum
Wczoraj mogliśmy się już zapoznać, co zostało z prawicy po wyborach prezydenckich. Przesuwając się względem wskazówek zegara dochodzimy dziś do centrum polskiej sceny politycznej.
Tutaj sytuacja podobna, jak na prawicy, gdzie dzieli i rządzi PiS. W tym przypadku jednak elektorat prawie całkowiecie został zagospodarowany przez PO. Nie udało się wydrzeć poparcia przez połączone siły Andrzeja Olechowskiego i Stronnictwa Demokratycznego. Wynik - 1,44 proc. - to poniżej oczekiwań kogokolwiek. Nawet największych wrogów.
Plan Pawła Piskorskiego na powrót na scenę polityczną się nie udał. Olechowski nie zapewnił elektoratu, potencjalni sojusznicy uciekli: Partia Demokratyczna do PO, Zieloni 2004 i Partia Kobiet do SLD. W dodatku cały czas w Stronnictwie trwa cicha wojna i nie wiadomo, kto ostatecznie będzie górą. Trzeba od nowa kombinować.
PO udało się wprowadzić w swoją strefę wpływów Partię Demokratyczną. Zysk to zapewne te 0,5-1 proc. elektoratu i parę nazwisk. Wydaje się, że obie formacje nawiążą dłuższą współpracę, coś na kształ SLD-UP. Zapewne skończy się konsumpcją Demokratów.pl w zamian za parę
Il. Zoltan Boros & Gabor Szikszai
miejsc na listach wyborczych. Demokraci zapewne mają nadzieję, że wykroją dla siebie jakieś stronnictwo, wzmocnią lewą nogę PO? To może się jednak okazać niemożliwe, bo zakon KLD boi się konkurencji.
Jak mówimy o centrum warto wspomnieć o Partii Centrum, która przeewoluowała w Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe. Ono robiło zabiegi i w stronę Komorowskiego - poparło go i Kaczyńskiego - związany z partią Balazs występował w sztabie kandydata PiS. SKL jest w rozkroku, a mogłoby stworzyć "wiejską odnogę" PO. W PiS za duża konkurencja - Jurgiel i Mojzesowicz.
