Dlaczego Polsce Plus się nie udało, czyli casus piłkarski
Za nami weekend, w którym straciliśmy jedną z najważniejszych planktonowych partii - Polskę Plus. Dlaczego musiała zakończyć działalność? Dlaczego się nie udało? Postaram się to wytłumaczyć w piłkarski sposób. Gdyż Lech sprawia mi ostatnio tyle radości, mimo że serce zostawiłem DKS-owi Targówek. Najsilniejsza w Polsce Plus była pomoc. Mieli środkowych łączników - ekspertów i ideologów. To oni nadają ton przekazu partii i tworzą jej treść. Był Dorn od wojskowości, Polaczek od infrastruktury czy Ujazdowski od kultury. Wypracowywali stanowiska i inne materiały, ale nie było napastników, którzy te tezy przekazywali opinii publicznej. Brakowało skrzydeł - bocznych pomocników. Polska Plus była do obrzydzenia jednorodna i mdła. "Mądry konserwatyzm" może kusić, ale nic poza tym partia nie oferowała. W PO są i liberałowie, i łagodni konserwatyści, i przedstawiciele "młodych", i centrowcy. Dzięki temu można przejąć więcej piłek i wyprowadzać lepsze akcje. Ile można atakować środkiem? Tragedia była w obronie - podstawie zespołu. Ona pozwala atakowi i pomocy na działanie. Nie było w ogóle libero - wysuniętego obrońcy - który inicjował każdą akcję i działanie partii. Polsce Plus brakowało przywódcy. Z zewnątrz partia wyglądała jak rządzona kolegialnym kierownictwem, a "gdzie kucharek 6 tam...". Przywódcy, którego zresztą nie było, nie wspomagał ostatni obrońca - który zajmuje się sprawami kadrowymi i organizacyjnymi partii, przez co stanowi kręgosłup partii. Zabrakło tak utalentowanych działaczy, jak Piskorski, czy Schetyna. Nie udało się stworzyć zwartej i silnej struktury. Z takową można przetrwać nawet w planktonowym środowisku. Partia sama pozbyła się bocznych obrońców - czyli zaprzyjaźnionych partii i działaczy. Nie startowała w wyborach, więc pozbyła się szans na jakieś trwalsze układy. W planktonowym świecie to bardzo ważne. Było parę dobrych zagrań: Libiccy i Dorn, ale to stanowczo za mało. I w końcu bramkarz, ktoś, kto nas uratuje, gdy drużyna nie da rady. Polsce Plus nie udało się stworzyć, ani przekonać do siebie żadnych mediów, grup nacisku, lobby, czy innych apolitycznych organizacji, które same nie są w polityce, ale pomagają partiom. Zobacz: Nasi kandydaci na prezydentów miast i do sejmików wojewódzkich.Partia, jak drużyna piłkarska, musi mieć optymalny skład i ludzi na każdym ważnym stanowisku/pozycji. W Polsce Plus tak nie było. Nie istniał "napad" tej partii. Klasyczne ustawienie ostatnich lat wymaga posiadania dwóch napastników. W świecie politycznym te pozycje zajmują "PR-owcy" - jak Kurski, Palikot, Kłopotek, Wenderlich oraz "przedstawiciele i znane twarze" - Błaszczak, Graś, Piechociński, czy Kalita. Polska Plus takowych nie miała, może poza krótką chwilę Ludwika Dorna. Nie mogła więc atakować innych partii i wbijać się w świadomość społeczną.
