Wszystkie możliwości Kluzik-Rostkowskiej
Wróciłem już urlopu. Jedynym info politycznym, jakie doszło do mnie, gdy wygrzewałem się w podzwrotnikowym słońcu, była wiadomość i wyrzuceniu z PiS Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Elżbiety Jakubiak - kolejnych polityków odpowiedzialnych za doskonały wynik Jarosława Kaczyńskiego w wyborach, a jednocześnie nie należących do sojuszu Zakonu PC i Ziobrowców. Media już sugerują, że w kolejce do planktonowej przystani są: "muzealnicy", czy raczej "prezydentowcy" z Pawłem Kowalem i Janem Ołdakowskim na czele oraz Spinki: Michał Kamiński oraz Adam Bielan. Ci dwaj ostatni mocno podpadli w 2007 roku i równie mocno walczą z Ziobrem o wpływy. Nie interesują nas jednak wewnętrzne wojny w PiS, ale raczej ich odpryski: Czy będzie coś z tego dla nas? Ponoć JKR ma już pomysł na partię złożoną z wyoutowanych działaczy PiS. Gdyby się jej udało, z łatwością założyłaby koło parlamentarne i miała swoich ludzi w Europarlamencie i samorządach. Jednak co dalej? Z pewnością JKR byłaby dobrą organizatorką, ale brak u niej charyzmy. Ludzi, których by przyciągnęła, są kompetentni ale sceny politycznej by nie zawojowali. Polska Plus poszła już tą drogą i nic z tego nie wyszło. Ktoś musiałby objąć patronat nad taką partią, żeby dać jej kopa i wejść do wielkiej polityki na przysłowiowej "pełnej kurwie". Kimś takim mógł być kiedyś śp. Maciej Płażyński, ale nawet on by nie mógł zagwarantować sukcesu. Po co głosować na PiS-bis, skoro jest oryginał? JKR ma w związku z tym trzy możliwości na pozostaniu w polityce. Może zebrać grupę swoich stronników i wejść do innej partii. Z tych większych pozostaje tylko PSL, które jest temu przychylne. Daliby im okręgi w większych miastach - żadnego ryzyka, a mogą wiele zyskać. Poza tym byłoby to wzmocnienie dla Ludowców i sposób na zdywersyfikowanie elektoratu. Przekreślona zostanie jednak jej samodzielność. Drugie rozwiązanie jest trudniejsze. Może zebrać wszystkich centroprawicowych polityków, organizację - o których pisał Pawmak - i zmontować mocną partię. Kiedyć takie coś udało się z LPR-em, czy BBWR-em. Tu jednak trzeba sporo pracy i chęci. No i jest trzecie wyjście. Założyć małą partię i czekać na erozję systemu. Dalsze walki w PiS, ewentualnie, jakieś tąpnięcie poparcia Platformy. Wtedy mogłaby wejść w niszę, ma do tego kompetencje. Jednak musi pokazać wyborcom, że jest czymś lepszym od dwóch dominujących partii. Bardzo mocno się wyróżnić. Tylko wtedy ma szansę na zaistnienie i już mogę powiedzieć, że będzie bardzo trudno. A 500-osobowy sondaż telefoniczny Rzepy, że jej partie popiera 35 proc. wyborców, mojej opinii nie zmieni. Sądzę również, że JKR tęskni za PiS-em, a Jarosław Kaczyński zatęskni za nią. Na razie jednak uczą się żyć bez siebie. Jak w tej piosence.
Zobacz: Nasi kandydaci na prezydentów miast i do sejmików wojewódzkich, a także wybory samorządowe na śmiesznie
