Pięć faz antykluzikowej kampanii PiS
PiS stawia opór klubowi „Polska Jest Najważniejsza”. Pokusiłem się o małą analizę kampanii PiS wobec naszych planktonowców.
Denial
Pierwsza faza kampanii antykluzikowej to „lekceważenie”. PiS obniżało znaczenie rozłamu w swojej partii. Według nich, odejście kluzikowców nie wpłynie na notowania tej partii, a oni utoną w oceanie pozaparlamentaryzmu. Nie chcieli nawet o nich mówić. Niezależna.pl nie zamieszczała o PJN informacji.
Z drugiej strony „Nasz Dziennik” przyznał, że to dobrze, że odeszli. Bo teraz PiS będzie prawdziwym PiS-em i pozbył się frakcji przebrzydłych liberałów. Wszystko jest więc jak najlepiej. Poza tym, jak jeden poseł stwierdził, „znajdzie się teraz miejsce dla naszych aktywistów”. Zapewne ziobowców i radiowców.
Anger
Potem nadszedł gniew. Ryszard Czarnecki, który wszedł do PiS dzięki spinkom najbardziej się w tę nagonkę zaangażował. Zażartość neofity. Prawie codziennie wrzucał na bloga wpisy atakujące klub „Polska Jest Najważniejsza”. Wymyślał ośmieszające ich inwektywy. Podobnie inni posłowie.
Kaczyński się jednak zreflektował, że rozdawanie na oślep ciosy nie wystarczy. Trzeba jeszcze zadbać, żeby nie uciekł elektorat. Co więc się robi - obrzydzić wszystkich dawnych członków PiS, żeby wyborcy nawet nie pomyśleli, żeby zmienili ulubioną partię.
Prezes PiS i jego przyboczni ciągle więc powtarzają, że PJN została stworzona przy aprobacie przebrzydłej PO i - o zgrozo - brał w tym udział Janusz Palikot. Nie mogą więc to być ludzie obdarzoną moralni.
W dodatku są odpowiedzialni za wszystkie ostatnie porażki PiS (jakie to wygodne), a nawet jeden z blogerów Niezależnej.pl oskarżył ich o... katastrofę smoleńską. Co będzie dalej, strach się bać.
Bargaining
W pewnym momencie postanowiono zastosować również pozytywna taktykę walki z PJN. Jak odeszli, to nawet lepiej! Teraz weźmiemy do siebie polityków z innych partii. Za mandat będą wierni.
W ten sposób do PiS weszli członkowie Stronnictwa „Piast”, Bogdan Pęk i ostatnio Ludwik Dorn. Z jednej strony ma to pokazać, że PiS daje radę, a z drugiej ogranicza pole działania PJN - tak było w przypadku Dorna. Wygląda na to, że nie ma żadnego rozłamu, tylko ruchy kadrowe wewnątrz prawej strony politycznej.
Depression, Acceptant
Kolejnymi krokami w PiS-ie będzie zapewne smutek i akceptacja. Na pewno wielu polityków tęskni za nimi. Dlatego też niektórzy skorzystają z oferty PJN-u. Ale o tym będzie cichosza. O partii na zewnątrz już nie rozmawia.
O krok dalej poszła już Kataryna i niektórzy użytkownicy Mypis.pl. Już wieszczą, że PJN to sprytny zabieg, żeby stworzyć wreszcie koalicjanta dla PiS. To już będzie akceptacja, a potem chyba już zwyczajna walka polityczna.
--------------------------------------------------------------------------------------
Oczywiście ten wpis mógłby dotyczyć każdej partii i wszystkich rozłamowców, nie ma więc, jak zapewne niektórzy mogą pomyśleć, antypisowskiego charakteru. Plankton nie wybiera, wszystkich głównych partii nie lubi jednakowa.
I jeszcze jedna ciekawostka z planktonu: mapa poparcia dla Ruchu Poparcia Palikota. Ile, gdzie ma szabel, czy też raczej „butelek”.

