Jesteś tutaj: Strona główna >> Opinie >> Z blogów >> Plankton polit. >> Muzyczny przegląd kandydatów na prezydenta

Muzyczny przegląd kandydatów na prezydenta

Oczywiście tych planktonowych, bo reszta niewarta jest uwagi. Do wyborów już tylko pół roku, więc należy zrobić jakieś podsumowanie. Zwłaszcza że mamy już aż ośmiu kandydatów. A dlaczego będzie muzycznie? Bo do każdego z nich pasuje jakaś piosenka, a poza tym idzie wiosna i chce się śpiewać albo przynajmniej słuchać muzyki w ciasnym metrze.

Andrzej Olechowski - zaczynamy od niego. Na razie cieszy się największym poparciem wśródAndrzej Olechowski i Outkast planktonowych kandydatów. Sondaże dają mu jakieś 6-10 proc. Popiera go Stronnictwo Demokratyczne i Partia Kobiet, a w przyszłości mogą do niego dołączyć SdPl i Demokraci, jeśli oczywiście Tomasz Nałęcz się wycofa, na co wszystko wskazuje.

Niestety wizja wejścia do drugiej tury się oddala. Tak samo nie widać, żeby jego popularność przekładała się na notowania Stronnictwa Demokratycznego. A tak wszystko ładnie z Pawłem Piskorskim zaplanowali. Olechowski wystartuje, pognębi PO, może wejdzie do 2 tury. A przy okazji wypromuje SD, które odbierze wyborców PO i SLD. Mieli struktury, pieniądze, warunki oraz chęć i zdolności. Ale póki co się nie udaje. Jak to śpiewał Outkast w piosence "Sorry Mrs Jackson": "You can plan a pretty picnic but you can't predict the weather, mr Olechowski".

Marek Jurek - najpoważniejszy planktonowy kandydat po prawej stronie sceny politycznej.

Marek Jurek/KazikPrawdopobnie o jego starcie przesądził wynik wyborów do europarlamentu, w których jego partia zdobyła prawie 2 proc. Marek Jurek uwierzył, że może coś ugrać. Na razie różne sondaże dają mu 1-3 proc. poparcia, tyle ile Prawica Rzeczypospolitej.

Tak samo jak Andrzej Olechowski, ma nadzieję, że swoim startem rozpromuje swoją partię, żeby mogła uzyskać dobry wynik w wyborach samorządowych i parlamentarnych. Na razie trzyma się mocno tych 2 proc. Co można uznać za jakiś sukces.

Jego partia rośnie w siłę, umacnia się w terenie, związuje koalicję. Może reszta planktonowej prawicy go poprze: LPR, WMO itp. Żeby jednak zdobyć jakieś szersze poparcie Marek Jurek musi pozbyć się wizerunku fundamentalisty religijnego, bo to razi większość wyborców. Kojarzy się z nim - zasłużenie, bądź nie - wojujący katolicyzm. Można powiedzieć, że "wszędzie widzi krew Boga", jak to śpiewał Kult.

Tomasz Nałęcz - on wcale nie chce zostać prezydentem. Jego idea fix to prawybory na centrolewicTomasz Nałęcz, The Cardigansy, które wyłoniłyby jednego kandydata tego obozu. Może to był jakiś szczwany plan reaktywowana LiD-u, który pozwoliłby przetrwać zanikającym: Partii Demokratycznej i SdPl. Stanowiłby również pewne zabezpieczenie przed zakusami żarłocznego Stronnictwa Demokratycznego.

To jednak się nie udało, misja nie została wypełniona. A Tomasz Nałęcz może liczyć co najwyżej na 1-2 proc. poparcia. Można w jego przypadku zacytować fragment piosenki Cardigansów "My favourite game": "I had a vision I could turn you right (left:) a stupid mission and a lethal fight. I should have seen it when my hope was new my heart is black and my body is blue. And I'm losing my favourite game"

Janusz Korwin-Mikke - wybory bez niego, to jak wesele bez wódki. Udać się nie może. Teraz jednak ma Janusz Korwin-Mikke/Blondietrudniej, bo nie wspiera go już całe UPR, ale jego naprędce zmontowana partia - Wolność i Praworządność. Brak jej jeszcze dobrze rozwiniętych struktur, pieniędzy i działaczy. Dlatego też uważam, że nie wystartuje w tych wyborach, bo... nie zdobędzie 100 000 podpisów. Grozi mu kompromitacja.

On jednak musi startować, żeby było o nim słychać, to jest jego zawód - startowacz w wyborach. Poza tym chyba zaprzysiągł się, że w końcu zdobędzie po raz drugi jakiś mandat, czy to prezydencki, czy sejmowy. Musi go zdobyć, jak to śpiewał zespół Blondie: "One way or another I'm gonna find ya I'm gonna getcha getcha getcha getcha. One way or another I'm gonna win ya I'm gonna getcha I'll getcha getcha".

Ludwik Dorn - najświeższy - obok Leppera - planktonowy kandydat na prezydenta. Wynik wielomiesięcznych poszukiwań PolskiLudwik Dorn/ The Offspring Plus. Nie udało się z innymi - padło na Ludwika Dorna. On w odróżnieniu od JKM-a zapewne zbierze 100 000 podpisów, ale wynik wyborczy pewnie będzie miał gorszy. Z prostej przyczyny - nie ma wyborców na prawicy, ani w centrum, ani na lewicy. On też będzie chciał głównie wypromować swoją partię, atakując PiS. Będzie mówił, jaka ta partia była fajna i jaka teraz jest zła. A Polska Plus to jej ytracona dobra strona. Po prostu "PiS aren't all right" - The Offspring.

Andrzej Lepper - to że chce kandydować inni politycy i komentatorzy uznali za żart. On jest już dostatecAndrzej Lepper/The Cranberriesznie skompromitowany, że ludzie nie wybraliby go nawet na sołtysa. Nie ma kasy, jego partia jest w rozsypce i zapewne po następnych wyborach samorządowych i parlamentarnych przestanie istnieć. Zapewne nie zbierze 100 000 podpisów, bo kto by chciał się pod nim podpisać. Najważniejsz jednak, że jest o krok od prawomocnego wyroku skazującego, co ostatecznie zakończy jego karierę polityczną.

Gdy zapowiedział, że będzie startował, to od razu skojarzyło mi się to z powstającym z politycznego grobu Zombie. Czyli już wiecie: The Cranberries.

Zdzisław Podkański - jakby ktoś nie wiedział, to jest lider Stronnictwa Piast, które kiedyś marzyło, żeby zastąpić na wsi PSL, a stało się jedną z przystawek PiS-u. Jego start uważam za zagranie taktyczZdzisław Podkański / Nirvanane. Chce bowiem wytargować pewnie, jakieś miejsca na listach wyborczych partii Jarosława Kaczyńskiego. Bardziej celuje w senatora, niż prezydenta, więc na jego start nie zwracajmy uwagi. Najpewniej niedługo poprze Lecha Kaczyńskiego. "It`s fun to lose and to pretend" pani Podkański?

Kornel Morawiecki - najsmutniejszy kandydat planktonowy. A to dlatego, że jest samotny. Kornel Morawicki / SashaNie wspiera go żadna partia. Nie może liczyć na jakieś zorganizowane grupy, bo postsolidarnościowcy popierają obecnego prezydenta. Jego sztab zapewne również jest bardzo mały i może zabraknąć ludzi, żeby zebrać te 100 000 podpisów. O nim to chyba śpiewał Sasha w połowie lat 90. taką smutną, dichową piosenkę: "I feel lonely, lololololonely".


A co nas jeszcze może spotkać? Swojego kandydata nie przedstawiła jeszcze skrajna lewica. Na razie mówiło się o prof. Magdalenie Środzie, ale chyba na mówieniu się skończy. Będa ją mamić: "Come my lady Come come my lady you're my butterfly Sugar.baby" (Crazy Town), ale ona się nie da i prawdopodobnie nikogo nie wystawią.

Po drugiej stronie sceny politycznej nadal trwają przymiarki. Jerzy Robert Nowak podobno chce, żeby pojawił się jakiś kandydat Radia Maryja. Lech Kaczyński jest mu nie wsmak. Swoją kampanię oprą na negowaniu wszystkiego i na swoim gniewie na system, jak to śpiewał kiedyś Slipknot: "I've felt the hate rise up in me".

Wróć na stronę główną bloga

Dodaj komentarz


Copyright © Polska Liberalna - liberalizm, polityka, kultura, historia, społeczeństwo, media - polskaliberalna.net 2012

Template by Joomla Themes & Tanie przeprowadzki Kraków.