SDPL pod ostrzałem
Co prawda są Święta, ale obiektywne czynniki spowodowały, że mogę jednak coś napisać, nie zaniedbując przy tym obowiązków innych.
Nad wpisem tym myślałem od paru dni, od czasu, gdy na moim Facebookowym profilu rozgorzała dyskusja nt. czy SdPl się rozpada, czy nie. Dotyczyło to jednego z moich wpisów jak i również tego.
SdPl-owcy, m.in. zastępca naczelnej Borówki Bartosz Dominiak twierdził, że to bzdura, że z SdPl wszystko jest w porządku i partia ta nabiera sił przed wyborami. W co mogę o tyle uwierzyć, że mają swoich kandydatów na prezydentów kilku miast, piszą nowy program i w ogóle działają.
Sprawa dotyczy sytuacji geopolitycznej SdPl. Jest wepchnięta między SLD oraz Partię Demokratyczną i Stronnictwo Demokratyczne. Te dwie partie na "S" chcą skonsumować SdPl. SLD-owcy od dawna podbierają działaczy SdPl (m.in. 4 posłów). Na pewno pomagali przy rozłamie Arłukowicza.
Obie partiie mają cel w zniszczeniu SdPl. SLD pozbyłby się największego konkurenta na lewicy, zamknął front wewnętrzny i mógł z większą siłą atakować PO i PiS. Do tego przejąłby te kilka procent elektoratu i po prostu się zemścił. Piskorczycy z kolei mogliby również przejąć część elektoratu, struktury oraz oskrzydlili by PD, która musiałaby wtedy iść z nimi na współpracę. SD stałoby się wtedy panem centrolewicy.
W przekonani o kiepskiej sytuacji zewnętrznej SdPl przekonał mnie list opublikowany przez Wojciecha Filemonowicza na stronie partii: "Dla obecnego kierownictwa SLD zasadniczym celem politycznym jest bezpardonowa walka z Socjaldemokracją Polską, m.in. poprzez: zakaz podpisywania się pod projektami ustaw autorstwa posłów SDPL, próby wywołania zamieszania w szeregach socjaldemokratów przez poszukiwanie chętnych do zgłaszania wniosków o samorozwiązanie partii".
Oczywiście życzymy, żeby się nie dała.
Wejdź na stronę główną bloga
