50 000 Marka Jurka
Korzystając z okazji, że dziś wracałem do domu sam, postanowiłem wstąpić na tzw. patelnię, gdzie przed wejściem do Metra Centrum stały komitety wyborcze i zbierały podpisy. Szedłem z przekonaniem, że podpiszę się wszystkim planktonowym kandydatom... Miałem dobre chęci, ale, gdy zobaczyłem jak nędznie są zbierane podpisy, zwątpiłem.
Stolika Olechowskiego nie było, pozostały tylko plakaty. Możliwe też, że gdzieś się dobrze ukryli albo mają już 100 000 i zrobili sobie fajrant. Widziałem gdzieś ludzi od Korwina, ale oni bardziej byli zajęci sobą niż podpisami. Może, jak to na nich przystało, planowali monarchistyczny przewrót?
Jako taki poziom trzymali tylko sztabowcy Marka Jurka. Co prawda mieli dwa wypisane długopisy, a sami jakoś nie wzbudzali mojego zaufania - na bro bym z nimi nie poszedł, ale podpisałem się. Jeden z nich z dumą powiedział mi, że mają już 50 000 i dadzą radę. Trochę mnie to ucieszyło, zwłaszcza że widziałem, że tylko oni tam się naprawdę starali.
Miałem nadzieję, że na Marymoncie przed stacją metra będzie ktoś stał (pół Białołęki i kilka podwarszawskich miasteczek tam się gromadzi, więc miejsce dobre), ale był tylko PiS. Tłum ludzi oblegał ich stolik, więc nie podszedłem. Wizja kolacji była nazbyt kusząca...
Jurek drugi raz mnie ucieszył. Wczoraj twardo powiedział Annie Sobeckiej - też prominentnej postaci planktonu - że nie rezygnuje ze startu. To samo oznajmili: Gabriel "Gumiś" Janowski i Zdzisław Podkański. Plankton się nie poddaje, mimo złowrogiej wróżby - mamy 13 planktonowych kandydatów.
Co Sobeckiej się nie udało, to trochę nadrobiła UPR. Ich rzecznik oświadczył, że popierają Kaczyńskiego - tego znanego liberała. Jak widać, antykorwinowcy już oficjalnie zaczęli flirt z PiS-em. To już nie miłosne SMS-y, ale co najmniej chodzenie za rączkę po Krakowskim.
Wróć na stronę główną bloga
