Jesteś tutaj: Strona główna >> Opinie >> Z blogów >> Plankton polit. >> 5 kłamstw nt. wyborów prezydenckich

5 kłamstw nt. wyborów prezydenckich

W czasie obecnej kampanii wyborczej, jak też w poprzednich, powtarzanych jest wiele kłamstw, kłamstewek i mitów. Niektóre z nich uderzają w plankton i demobilizują wyborców. Wybrałem 5 z nich - najbardziej rozpowszechnionych i szkodliwych.

1. Kłamstwo zmarnowanego głosu. Przedstawiciele "grubej czwórki" powtarzają - po co popierać planktonowych kandydatów? Wyborco, zmarnujesz głos. To oczywiście nieprawda, o czym w programie "Młodzież kontra" mówił wczoraj Marek Jurek. W I turze wyborów prezydenckich nie zmarnuje się głosu, bo nikt od razu nie wygra. Dlatego, jeśli wyborco, oddasz głos na ZiętkaJurka, Napieralskiego, czy Kaczyńskiego, to twój głos będzie miał taką samą ważność, bo o niczym ostatecznie nie przesądza. Możesz spokojnie go oddać na tego, kogo serce ci podpowiada, a w II turze już może się włączyć do tego rozum. Wybieraj dowoli i nie daj się omamić działaniami KKK (Kandydatów Kaczyńskiego i Komorowskiego lub, jak kto woli Ku Klux Klanu).

2. Kłamstwo niepotrzebnego startu. Niektórzy politycy, obserwatorzy, dziennikarze pytają ironicznie - po co startują Janusz Korwin-Mikke,Bogusław Ziętek, czy Andrzej Olechowski, skoro nie mają szans? Po pierwsze kandydują dla nas. Żebyśmy nie musieli wybierać tylko między milczącym Jarosławem, gafą Komorowskim, opuszczonym przez wszystkich Napieralskim oraz kamienną twarzą Pawlakiem. Większy wybór, to większa wolność, to lepiej dla nas.

Po drugie startuje się nie tylko, żeby wygrać. Jest coś w tym z ducha igrzysk - liczy się start i udział, a nie wygrana. W poprzednich kampaniach na dobrych wynikach przegranych kandydatów rodziły się nowe partie - PO, Partia X, ROP. Inne zdobywały popularność - Samoobrona, jeszcze inne dzięki nim trwały - UPR. Jest więc potrzeba by startowali.

3. Startując, osłabiacie ludzi ze swojego obozu - koronna odzywka PiS-owców do prawicowych kandydatów. Trochę to podobne do kłamstwa nr 1. Startując w wyborach pewnie odbierają Kaczyńskiemu część elektoratu, ale wróci on w drugiej turze - decydującej.

Ponadto planktonowi kandydaci mogą potem poprzeć głównych startujących, dzięki czemu tamci zyskują dodatkowe głosy tych, którzy bez wskazania przez planktonowego kandydata, nie głosowali by na nich. Przykładem była Samoobrona w 2005 roku. Jej elektorat prawdopodobnie głosowałby na równo za Tuskiem i Kaczyńskim, aleAndrzej Lepper wskazał na tego drugiego i on wygrał. Dlatego główni kandydaci powinni utrzymywać dobre stosunki z planktonowymi kandydatami, dzięki którym mogą zdobyć niszowy elektorat.

Cthulhu4. I tak liczy się tylko dwóch kandydatów - W 1990 r. Tymiński pokonał Mazowieckiego, w 1995 nikt nie dawał Wałęsie szans - w marcu miał 1 proc. poparcia, w 2000 wydawało się, że będzie pojedynek Krzaklewski - Kwaśniewski, w 2005 roku Cimoszewicz był pewniakiem do II tury. A jak było potem? Wszystko jeszcze więc może się zdarzyć.

5. Kto będzie głosował na plankton, tego dusze pożre Cthulhu - przedwieczne monstrum. To oczywiście plotka rozpowszechniana przez nieżyczliwych. Dzwoniłem do jego biura i powiedzieli mi, że Cthulhu zajęty jest teraz niszczeniem jednego ze światów równoległych i wyborami u nas się nie interesuje.

PLANKTON POLITYCZNY

Dodaj komentarz


Copyright © Polska Liberalna - liberalizm, polityka, kultura, historia, społeczeństwo, media - polskaliberalna.net 2012

Template by Joomla Themes & Tanie przeprowadzki Kraków.