Życie po życiu kampanii prezydenckiej
Andrzej Olechowski zaskoczył mnie w ten pochmurny dzień. W wywiadzie dla PAP zapewnia, że wybory prezydenckie nie będą jego ostatnim słowem w polityce i ma zamiar się dalej angażować, ku chwale myśli socjalliberalnej. Trzeba jakoś odpłacić za pomoc Stronnictwa Demokratycznego. Sześć kół to nie przelewki. Na wybory samorządowe trochę za późno, ale deklaruje, że może wystartować w parlamentarnych w przyszłym roku.
Już widzę przez różowe okulary, oddychając przez Feelowską różową słomkę, jak powstaje koalicja centrolewicowa - SD-SdPl-PdP. Z takimi liderami jak Frasyniuk we Wrocławiu, Olechowski w Warszawie, Rosati, Borowski, można daleko zajechać. Jak będą jeszcze pieniądze, erozja PO - coraz silniejsi partyjni konserwatyści - oraz wojna domowa w SLD - po klęsce Napieralskiego w wyborach, to jest spora szansa na sukces. Oczywiście, gdyby, jeśli itp. Zobaczymy, co z tego będzie i czy Pawłowi Piskorskiemu nie wpadnie do głowy kandydowanie, bo wtedy czarno to widzę.
Trochę jeszcze będzie o zagranicy. Dyplom stosunków międzynarodowych zobowiązuje. W weekend odbyły się wybory w Czechach. Tam też plankton odniósł sukces prawicowe TOP 09 Schwarzenberga weszło do cze
skiego parlamentu z wynikiem 16 proc.! Pięknie! Dobry wynik zanotowały również centrowe Sprawy Publiczne - 10 proc.
Wcześniej plankton wszedł do parlamentu Węgier - nacjonaliści z Jobbik, często myleni ze względu na strój z hydraulikami oraz zielono-liberalna Polityka Może Być Inna. Czekają nas jeszcze wybory na Słowacji w drugi weekend czerwca i tam również dwie planktonowe partie będą walczyć o wejście do parlamentu. Mam nadzieję, że skopią Fico tyłek.
| Share |

