Jesteś tutaj: Strona główna >> Debata >> Radosny patriotyzm

Radosny patriotyzm

W Polsce uroczystości patriotyczne sprowadzają się do martyrologii, wychwalania błędnych decyzji politycznych i pozycjonowania się w roli ofiary. Choć Polacy zostali niezwykle doświadczeni przez historię, ich ziemie były areną najbardziej odrażających zbrodni podczas II wojny światowej, a 123-letnia nieobecność na mapie suwerennego pańśtwa polskiego podobnie jak 50 lat realnego socjalizmu odbiły się fatalnie na potencjale narodowych, to nie da się ukryć, że potrzebujemy nowego otwarcia w mówieniu o Państwie i narodzie.

Próżno szukać w Polsce radosnych świąt, takich chociażby jak brytyjski koncert The Proms czy holenderski Dzień Królowej. Patriotyzm został sprowadzony do świętowania ofiar, z reguły okraszone jest to katolickim smaczkiem. Rozliczne święta narodowe (nawet jeżeli dotyczą chlubnych wydarzeń jak odzyskanie niepodległości) stają się narzędziem w rękach radykalnej prawicy proponującej wspólnotę narodową opartą na wykluczeniu z niej osób nie uznających konserwatywnego kanonu wartości. Święto niepodległości zostało w ubiegłym roku zawłaszczone przez garstkę nacjonalistów spod znaku niewielkich organizacji młodzieżowych - ONR i Młodzieży Wszechpolskiej - odwołujących się do niechlubnych tradycji endecji z czasów XX-lecia międzywojennego.

Kwestia niepodległości została sprowadzona do manifestacji wizji Wielkiej Polski Katolickiej, wolnej od liberałów, ateistów, gejów i wszystkich tych, którzy nie mieszczą się w wąskiej wizji idealnego świata garstki narodowców.


Widać jak na dłoni, że polskiej polityce historycznej, patriotycznej brakuje pozytywnych bohaterów. Ci, którzy osiągnęli największy sukces na świecie i stanowili inspirację dla milionów czytelników - Szymborska, Miłosz, Gombrowicz - są odsądzani od czci i wiary, jako niewystarczająco polscy. Dominuje dyskurs w którym mówienie o narodowych przywarach, błędnych decyzjach, stawianie diagnozy, połączonej z szukaniem recept - staje się uważane za zdradę.

Z braku laku rząd nie chcąc się nikomu narazić i wyznając zasadę "Piłka jest najważniejsza", wymieniając Polaków z których możemy być dumni ogranicza się do sportowców. Piłkarze ręczni, Małysz, ciągle dostająca cięgi reprezentacja w Piłce Nożnej - to wzory pozytywnych bohaterów ekipy Tuska. Ewentualnie jako alternatywę dostajemy Jana Pawła II i Stanisława Dziwisza - na filmy fabularne o dwóch ważnych hierarchach kościelnych masowo prowadzono młodzież do kin. Ba, dystrybutor "Świadectwa" takie wezwanie umieścił w oficjalnych reklamach.

W ostatnich miesiącach miała miejsce katastrofa smoleńska, wydarzenie bez wątpienia tragiczne i bezprecendensowe w najnowszej historii Polski. Jednak język mówienia o tragedii się nie zmienił. Śmierć w wypadku staje się "męczeństwem". Żywy człowiek, stojący na czele Państwa jest kreowany na "plastikową kukiełkę". To utrudnia ocenienie dorobku Lecha Kaczyńskiego, który obok niekwestionowanych sukcesów, zaliczał też wpadki. Nowa ikona narodowego kultu z pewnością nie byłaby zadowolona widząc cyrk, jaki wyprawia się wokół tej postaci.

Mimo to, jestem w stanie wysnuć tezę, że nie wszystko stracone. Mamy co świętować, mamy z czego być dumni. Przemiany w Polsce przebiegły w sposób pokojowy, bez rozlewu krwi (choć pewnie niektórzy woleliby powiesić komunistów na najbliższej latarni). Z sukcesem zakończono negocjacje z Unią Europejską i NATO, a gospodarka (mimo kilku mankamentów) jest stabilna i przewidywalna. Nawet jeśli w Polsce mamy problem z przestrzeganiem praw człowieka, to niezawisłe sądy i media dbają o nagłaśnianie rażących przypadków dyskryminacji. Coraz więcej osób rozumie, że Polska nie jest pępkiem świata, natomiast może być inspiratorem istotnych zmian politycznych w Europie (wsparcie dla białoruskiej opozycji, Partnerstwo Wschodnie).

Przestajemy też mieć wasalny stosunek do Wujka Sama - rozmawianie w kategoriach emocji, zastępuje mówienie o interesach i domaganie się równowagi we wzajemnych relacjach.

Nie wstrząsają też nami wielkie nacjonalizmy. Mimo marginesowych sytuacji, nie dorobilśmy się popularnej siły politycznej odwołującej się do tradycji faszystowskiej. Próżno szukać w Polsce odpowiednika austriackiej FPO czy węgierskiego Jobbiku.

To jest jakiś fundament na którym można budować radosny patriotyzm, oparty na otwarciu na świat i woli wzajemnej wymiany doświadczeń. Płaszczyzną do tego mogą być wiecznie niedoinwestowane dziedziny takie jak nauka i kultura. Myślenie tymi kategoriami zapewni nam znacznie więcej respektu niż mówienie o "przedmurzu chrześcijaństwa" czy "Polsce od morza do morza".

Dodaj komentarz


Copyright © Polska Liberalna - liberalizm, polityka, kultura, historia, społeczeństwo, media - polskaliberalna.net 2012

Template by Joomla Themes & Tanie przeprowadzki Kraków.