Co zrobiłeś dla PO?
Platformie Obywatelskiej spada w sondażach poparcia, tak samo jest z rządem i zapewne następne wyniki pokażą, że również wskaźniki zaufania dla Donalda Tuska będą dużo niższe, niż jeszcze 2, 3 miesiące temu. Sprawa OFE, raportu MAK-u, bałagan kolejowy kłótnie w partii, które już rozgrywają się nie w gabinetach, lecz w mediach i via media, powodują to, że od PO odwracają się nie tylko okazjonalni zwolennicy, ale również ekonomiści, ludzie młodzi, intelektualiści, ludzie środowisk twórczy i opiniotwórczych.
Marcin Meller, redaktor naczelny „Playboya”, osoba może nie tyle wpływowa, co znana w „środowisku”, w dość emocjonalnej notatce umieszczonej na Facebooku ogłosił, że na Platformę już nie zagłosuje. Bo afera hazardowa, bo „Miro”, bo nie wyciągnięcie konsekwencji wobec Bogdana Klicha za katastrofę smoleńską, za inwigilację dziennikarzy. Ten głos odebrano jako reprezentatywny dla wspomnianego środowiska, młodych i średnio zaawansowanych wiekowo inteligentów miast. Dziennikarze, prawnicy, ekonomiści, studenci, pracownicy korporacyjni. A o tym, że Meller ma rację i jest wyrazicielem szerszej grupy mają świadczyć setki głosów poparcia pod jego notką.
Meller ma rację, ale jak to zawsze – racja nigdy nie jest po jednej ze stron. Rzeczywiście, problemy przedstawione przez niego rzutują na wizerunek tej partii, problemy są zamiatane pod dywan. Donald Tusk, który jak się wydaje, stracił wyczucie nastrojów społecznych, a do tego jego doradcy popełniają błędy, nie wziął pod uwagę tego, że przegrać można nie tylko z powodu przeprowadzenia radykalnych reform, ale również z powodu ich zaniechania. Podobnie jest z obroną złych urzędników i ministrów – trzeba ich bronić, póki jest z tego korzyść polityczna. Widać wyraźnie, że obrona kilku osób z rządu może doprowadzić całą partię nawet do przegranych wyborów.
List Mellera nie jest głosem całego środowiska inteligenckiego, ale tej jego części (niestety, przeważającej) która ma aspiracje i potrzeby, ale jednocześnie niewiele z siebie daje. To ta grupa obywateli, z przedziału 20 – 50 lat, która jest beneficjentem zmian w Polsce, która żyje w zgodzie z IIR RP, ale sama nie wkłada w jej rozwój zbyt wiele. Meller jest zawiedziony rządami Platformy Obywatelskiej, wypowiada się bezkompromisowo, ale nie daje recepty. A w domyśle, na dziś i na dzień wyborów jest możliwość dojścia ponownie do władzy partii zamkniętej na idee liberalizmu, wolności obywateli, formacji anty-systemowej, tak naprawdę antydemokratycznej. Meller i jemu podobni „młodzi, wykształceni, z wielkich miast”, jak się ich sarkastycznie ocenia, muszą się zastanowić, czy chcą stanąć przeciwko Platformie Obywatelskiej, czy jednak zdecydować się na kompromis (także z własnymi poglądami) i zagłosować, po raz kolejny, przeciwko Prawu i Sprawiedliwości. Demokracja jest między innymi sztuką kompromisu, kto tego nie rozumie, jest dla społeczeństwa bezużyteczny.
Marcin Meller powinien się raczej zastanowić, dlaczego odzywa się w tym tonie ponad 3 lata od objęcia rządów przez Donalda Tuska. Gdzie był, co robił i jak wyrażał swoje opinie przez ten cały czas? Ryszard Kapuściński napisał w Lapidarium V; „Najczęściej mówi się o korzyściach z demokracji, rzadziej o jej powinnościach. Tymczasem demokracja, aby funkcjonować, nakłada na wszystkich ogromne obowiązki, zwłaszcza obowiązek uczestnictwa”. Meller może zostać tylko obserwatorem i komentatorem. Wówczas jednak jego głos nie powinien być brany poważnie…
Azrael
