Jesteś tutaj: Strona główna >> Debata >> Eurosceptycyzm to słaba recepta

Eurosceptycyzm to słaba recepta

 

Kryzys UEMimo obecnych problemów strefy euro, wynikających z nadmiernego zadłużenia, braku kontroli nad sektorem bankowym, nieodpowiedniej alokacji środków i braku harmonizacji systemów podatkowych /a to tylko niektóre z przyczyn/ Europa w Polsce cały czas jest sexy. Nic dziwnego. Strumień pieniędzy popłynął w kierunku polskiej wsi, przyspieszając jej rozwój cywilizacyjny i ratując sektor skazany na porażkę, za jaki wielu uznało rolnictwo. Unia solidnie dotuje projekty infrastrukturalne /mimo, że tutaj wybór priorytetów przez Polskę jest niezgodny z modernizacyjnymi trendami - wspiera się raczej transport indywidualny, który jest drogi i nieekologiczny, zamiast transportu zbiorowego/. Tysiące młodych ludzi poznaje Europę dzięki programom takim jak Sokrates, Erasmus czy Młodzież w działaniu, włoski pisarz Umberto Eco uznał to za jeden z największych sukcesów integracji europejskiej. Wreszcie po ponad 50 latach funkcjonowania projektów integracyjnych nikt przy zdrowych zmysłach nie kwestionuje faktu, że zjednoczona Europa uchroniła nas przed największym fatum XX wieku - wojną. Dziś wojna nikomu się nie opłaca.

 

Nie da się jednak ukryć, że kryzys w Europie jest czymś realnym, namacalnym. Skutkuje on wzrostem cen podstawowych produktów, niepewnością jutra, rosnącym bezrobociem. Gdy rozmawiam z greckimi polityczkami i politykami mówią, że nie są pewni swojej przyszłości. Swój kraj, w którym naprzemiennie rządziły dwie polityczne familie postrzegają jako niedemokratyczny, nieegalitarny i skorumpowany. Mówią o realnym konflikcie między klasą posiadaczy etatów, głównie urzędników w sektorze publicznych, a rosnącą rzeszą młodych wykształconych ludzi bez perspektyw. Dla wielu z nich jedynym możliwym wyborem jest emigracja zarobkowa. Dla kraju dotkniętego kryzysem finansowym drenaż mózgów zdaje się być prawdziwą tragedią.

 

Przeżywająca okres prosperity, nie będąca w Unii, choć ekonomicznie silnie powiązana ze wspólnotą Turcja jest mamiona przez swoich liderów ideologią "cudu gospodarczego". Jednak jest on okupiony problemami natury kryzysu demokracji i totalnego ignorowania czynnika ekologicznego.

 

Finowie przeżyli w ostatnim czasie wielkie zwycięstwo populistycznych, antyimigranckich Prawdziwych Finów, którzy w wyborach parlamentarnych otrzymali prawie 20 proc. głosów. Spowodawało to sojusz klasy politycznej przeciwko prawicowym demagogom i utworzenie koalicji przez socjaldemokratów i konserwatywną, proeuropejską centroprawicę. Dziś wydaje się, że kryzys mają za sobą - postawili na bardziej modernizacyjną politykę. W drugiej turze wyborów prezydenckich zmierzą się konserwatysta, Sauli Niinistoe i polityk Zielonych, Pekka Haavisto. Obu kandydatów dzieli bardzo wiele, łączy pozytywny stosunek do Europy.

 

Gdy spojrzymy na niemiecką gospodarkę dostrzeżemy bardzo silny kraj, który kryzysom się nie kłania, jednak Niemcy są również krajem silnie rozwarstwionym społecznie. Luksemburczycy martwią się, że 70 proc. ich gospodarki jest w rękach międzynarodowych korporacji. To kraj, gdzie 25 proc. mieszkańców pracuje dla administracji publicznej, mimo bardzo dużego dochodu narodowego, jego dystrybucja nie jest zrównoważona.

 

Moi rozmówcy podkreślali, że problemem Europy jest to, że nic nie produkuje./Miriam Kennet, Oxford University, szefowa Green Economics Institute/ No może z wyjątkiem usług bankowych i ubezpieczeniowych, to jednak znacznie za mało, aby liczyć się globalnie i z nadzieją patrzeć w przyszłość. Prof. Pierre Jankckheer słusznie zauważył, że od 1985 roku EWG/UE podlega ciągłym reformom, i tylko ślepiec nie dostrzeże słabości obecnego porządku Unii zapisanego w traktatach. Jednoczesnie proponowane zmiany /w tym negocjowany obecnie pakt fiskalny/ są obciążone podstawą wadą: dzieją się zbyt wolno i zbyt późno. Dziś do końca nie wiemy w jakim kierunku pójdzie Unia, zresztą nigdy nie była ona zamkniętym projektem, lecz raczej procesem, z nie do końca określonym finałem.

 

Mimo to krytyczna ocena Unii nie może być jednoznaczna. Rozszerzenia zakończyły się jednoznacznym sukcesem, choć wielu kwestionuje sens istnienia unii walutowej bez harmonizacji systemów podatkowym, to faktem jest, że nikt dziś nie wyobraża sobie powrotu Grecji do drahmy.

 

Gdy myślimy o Unii ale i o strefie euro musimy odpowiedzieć sobie na pytania takie jak rola sektora publicznego /w tym harmonizacja polityki społecznej, ekologicznej/, zastanowić się czy aby deregulacja jest najmądrzejszym rozwiązaniem, znaleźć odpowiedzialnych za kryzys /tu pojawia się problem partycypacji udziałowców banków w kosztach - dług prywatny wynikający z tzw. złych pożyczek to w dużej mierze ich zasługa/.

 

Wśród szeregu pomysłów na powstrzymanie kryzysu pojawia się kwestia wypuszczenia euroobligacji - to słuszny krok, gospodarka europejska jako całość jest silniejsza niż zsumowane potencjały poszczególnych krajów. Pytanie też czy naprawdę potrzebujemy cięć we wszystkich możliwych sektorach - być może Europa jak powietrza potrzebuje pobudzenia gospodarki, ponadto cięcia mogą uderzyć w najsłabszych, nie może być zgody, aby oni placili za kryzys.

 

Last but not least - demokracja, UE ma z tym poważny kłopot. Być może dobrą receptą byłby wybór części europosłów z jednej ponadeuropejskiej listy, a takze zaznaczenie, że komisarzem UE, może być tylko osoba posiadająca demokratyczny mandat.

 

Unia potrzebuje reform, ale nie znaczy to, że możemy zrezygnować z wielkiego europejskiego projektu. Jest on cały czas w naszym wspólnym interesie.

 

Dodaj komentarz


Copyright © Polska Liberalna - liberalizm, polityka, kultura, historia, społeczeństwo, media - polskaliberalna.net 2012

Template by Joomla Themes & Tanie przeprowadzki Kraków.