Jesteś tutaj: Strona główna >> Debata >> Katharsis po greckiej tragedii

Katharsis po greckiej tragedii

Wydarzenia ostatnich miesięcy utrwaliły wszystkie stereotypy o Grekach. Naród niefrasobliwy i wesoły, w dodatku obdarzony wielkim talentem literackim. Starożytni Grecy stworzyli teatr i poetykę greckiego dramatu, współcześni – piszą i odgrywają własną tragedię.

Według reguł sztuki, prawdziwa grecka tragedia przedstawia zawsze zmagania bohatera z prawami historii, prawami moralnym lub społecznymi. Albo po prostu z fatum. I tak Grecy, wiernie realizując założenia poetyki, postanowili zmierzyć się z prawami ekonomii przez wiele lat fałszując swój faktyczny stan zadłużenia.

I jak to w greckiej tragedii – bohater w starciu z fatum zawsze przegrywa. Tym razem również nie było wyjątku.

Wieloletnie błędy Grecji, polityka rozdawnictwa i marnotrawstwa spowodowały krach. W tym momencie powinno nastąpić wprowadzone do poetyki greckiej tragedii przez Arystotelesa katharsis. W tym przypadku powinno mieć ono formę nie tylko oczyszczenia, ale też zrozumienia skali popełnionego błędu. Na skraju bankructwa zwróciła się o pomoc do Unii Europejskiej, która występuje na scenie jako deus ex machina przerywający przedłużającą się akcję. I oczywiście ją otrzymała. W sumie 110 mld euro. W zamian za to musi wprowadzić plan oszczędnościowy. Tyle, że europejska zapomoga podsyca roszczeniową postawę Greków. W Atenach nie ustają strajki rozpuszczonych związków zawodowych i obywateli, którzy nie zgadzają się na cięcia budżetowe czy podniesienie wieku emerytalnego. Bachanalia trwają w najlepsze, a grecki rząd zamiast oszczędzać inwestuje w zbrojenia.

Grecka tragedia nie zapowiada się jako jednoaktówka. Przedłużające się strajki niemal wszystkich grup zawodowych i zamieszki w Atenach raczej nie przyciągną do Grecji turystów. A kiepski sezon wakacyjny oznaczać będzie kolejne straty i problemy finansowe.

Czy grecki scenariusz może powtórzyć się także w Polsce? Może, jeśli rząd będzie dalej niefrasobliwie traktował politykę fiskalną. Nasz dług publiczny i koszty jego obsługi cały czas rośną. Niechęć do cięcia wydatków budżetowych może w niedalekiej przyszłości zmusić rząd do podniesienia podatku, co w konsekwencji zahamuje wzrost gospodarczy i zwiększy bezrobocie. Jeśli połączymy to z załamaniem pozycji złotego, to nasze wejście do strefy euro przesunie się w bliżej nieokreśloną przyszłość. Ale tego też nie ma w kalendarzu premiera Tuska.

Dodaj komentarz


Copyright © Polska Liberalna - liberalizm, polityka, kultura, historia, społeczeństwo, media - polskaliberalna.net 2012

Template by Joomla Themes & Tanie przeprowadzki Kraków.