Jesteś tutaj: Strona główna >> Kraj >> Po kampanii Olechowskiego. Potrzebna dyskusja nad formułą SD

Po kampanii Olechowskiego. Potrzebna dyskusja nad formułą SD


Nie ma najmniejsze wątpliwości co do tego, że główną przyczyną porażki Andrzeja Olechowskiego były sprawy zewnętrzne w stosunku do prowadzonej przez jego sztab kampanii wyborczej. Po 10 kwietnia br. katastrofa smoleńska stała się główną kwestią funkcjonującą w przestrzeni medialnej. Siłą rzeczy zbudowało to sytuację w której starcie dwóch kandydatów i jedynie ich wizje mogły być szerzej widoczne.

Bronisław Komorowski pełnił jednocześnie trzy trudne role: marszałka Sejmu, kandydata PO na prezydenta i pełniącego obowiązki głowy Państwa. Przez to zarówno jego sukcesy jak i wpadki były wyraźnie widoczne.

Jarosław Kaczyński podlegał okresowi ochronnemu jako polityk i człowiek. Sztabowcy kandydata PIS pilnowali, aby żaden jego krok czy wypowiedź nie była puszczona bez ich zgody. Medialny wizerunek nowego Kaczyńskiego miał być dopieszczony do granic możliwości, nie pozostawiając miejsca na żadne nieprzemyślane działania.

W tej sytuacji nie było dużego pola do działania dla pozostałych graczy. O ile Grzegorz Napieralski jak pokazują sondaże utrzymał stały elektorat SLD, na który składają się beneficjenci poprzedniego systemu, związkowcy z OPZZ i część lewicowo nastawionej młodzieży, to dla innych miejsca zabrakło. PSL po raz kolejny pokazało, że jak wyraził się Waldemar Pawlak "wybory prezydenckie to nie jest ich specjalność". Mimo to ludowcy mają jak w banku dobry wynik w wyborach samorządowych. PSL to partia silna swoimi samorządowcami: burmistrzami, wójtami, sołtysami. Popularni liderzy lokalni zapewnią jej dobry wynik.

Mimo tej trudnej sytuacji można z pełnym przekonaniem założyć, że 1,44 proc. Andrzeja Olechowskiego to niekwestionowana porażka. Taki wynik zrobiłby każdy inny kandydat politycznego centrum. Znacznie mniej znana, mniej wyrazista i doświadczona Henryka Bochniarz, reprezentująca podobne środowiska otrzymała w roku 2005 1,26 proc. głosów. Było to zaledwie kilka tygodni po dotkliwej porażce Partii Demokratycznej - demokraci.pl w wyborach parlamentarnych.

Gdzie popełniono błędy?

Andrzej Olechowski startował w tych wyborach jako kandydat obywatelski. Stronnictwo Demokratyczne miało być jedynie jedną z organizacji wspierających (choć najsolidniej finansującą i dającą bazę lokalową. Tymczasem nie udało się pozyskać liderów społeczeństwa obywatelskiego i organizacji pozarządowych do wsparcia Olechowskiego.

Współpraca na poziomie partyjnym zawiodła również na pełnej linii. Można było zbudować szeroki komitet poparcia łączący SD, SDPL, PD, Zielonych 2004, Partii Kobiet wokół kandydatury Olechowskiego. Zwiększyłoby to spektrum popularnych polityków w obozie kandydata. Obok Rosatiego, Steinhoffa i Frasyniuka powinien pojawić się Borowski, Wielowieyski, Onyszkiewicz, Kazimiera Szczuka, Manuela Gretkowska. Nie poczyniono wystarczających zabiegów celu pozyskania innych małych formacji, z którymi można byłoby później budować szerokie porozumienie. Nie wykorzystano wycofania się z wyborów Tomasza Nałęcza.

Sprawy obyczajowe zaniedbane

Zgadzam się z publicystą Liberte i Polski Liberalnej, Piotrem Beniuszysem, który twierdzi, że w sprawach obyczajowych zabrakło wyraźnego głosu kandydata Stronnictwa. Mgliste określenia typu "przybranie osoby bliskiej" czy "okrągły stół w sprawie dekryminalizacji narkotyków z udziałem kościoła" to mało pociągająca nowomowa niezrozumiała i nie trafiająca do nikogo.

Zabrakło spotkań z wyraźnymi komunikatami o pewnym stopniu kontrowersji, wezwań do rządu polskiego, silniejszej krytyki oligarchizacji państwa i zawłaszczania instytucji przez PO-PIS-PSL-SLD.

Słaby przekaz wizualny

Agencja reklamowa, która przygotowała plakaty Olechowskiego strzeliła sobie w plecy. Mało chwytliwe i słabo wyeksponowane hasło "Wybierz swój dobrobyt", niezbyt dobre zdjęcie kandydata, ulotka z suchym tekstem. Jak na standardy XXI wieku trochę mało.

Jednocześnie spot wyborczy zamiast samo Olechowskiego eksponował mało znaną aktorkę Annę Samusionek i zupełnie zapomnianego b. wicepremiera w rządzie AWS-UW, Janusza Steinhoffa.

Chaos decyzyjny

W sztabie Olechowskiego działało zbyt dużo ośrodków i zabrakło jednej osoby, która podejmowałaby ostateczne decyzje co do działań kandydata. Wśród sztandarowych kuriozów można wymienić chociażby wrzucenia bloga na salonie24 i zdjęcia go po 15 minutach, piosenkę wyborczą nagraną 3 dni przed końcem kampanii, bez teledysku i bez jakiejkolwiek promocji. Skądinąd całkiem niezłą. Gdy Grzegorz Napieralski nagrywał utwór zespołu 2sisters i hip-hopowy szlagier swoich wolontariuszy, jego sztabowcy zadbali o to, aby było o nim głośno.

W drugiej fazie kampanii (po zbieraniu podpisów) nie zadbano wystarczająco o obecność struktur Stronnictwa (kilka tysięcy osób!). Część osób zaproszonych do kampanii zostało od niej odsuniętych, a pewne działania były blokowane przez środowisko samego kandydata.

Jest potrzebna dyskusja o przyszłości Stronnictwa Demokratycznego i centrum sceny politycznej. Nie obędzie się bez nowego otwarcia. Partia była w tej niefortunnej sytuacji, że data kongresu krajowego przypadła na dzień katastrofy smoleńskiej. Nie było żadnej dyskusji programowej i podsumowania roku.

W demokratycznych partiach politycznych zasadą powinna być krytyczna refleksja nad wynikami osiąganymi w wyborach. Jest potrzebny rzetelny raport na temat sukcesów i porażek kampanii.

Do struktur powinien trafić sygnał, że architekci kampanii czują się odpowiedzialni za wynik. Być może powinno wprowadzić się nowe osoby do procesów decyzyjnych w wyborach samorządowych, które odbędą się na jesieni.

Tylko wtedy projekt polityczny, którego inspiratorem ma być SD, będzie miał szansę powodzenia.

Dodaj komentarz


Copyright © Polska Liberalna - liberalizm, polityka, kultura, historia, społeczeństwo, media - polskaliberalna.net 2012

Template by Joomla Themes & Tanie przeprowadzki Kraków.