Polskie Stronnictwo Ludowe po raz kolejny pokazało, że ich związek z Platformą Obywatelską nie jest wieczny. Partia Waldemara Pawlaka niezadowolona z wyniku swojego prezesa nie poparła żadnego z kandydatów na prezydenta.
Tracą na koalicji?
1,75 proc. - taki wynik uzyskał w wyborach prezydenckich Waldemar Pawlak. Bardzo mało jak na ambicję partii aspirującej do miana czwartej siły politycznej, posiadającej struktury w każdej gminie i powiecie, solidnie osadzonej historycznie i obudowanej potężnymi organizacjami: Ochotniczymi Strażami Pożarnymi, kółkami rolniczymi, bankowością spółdzielczą, giełdami towarowymi.
Ludowcom nie podobają się umizgi polityków Platformy Obywatelskiej do lewicy. Mimo iż koalicja im nie służy i w sondażach rzadko przekraczają pięć procent, można sądzić, że Tuskowi łatwo będzie utrzymać dyscyplinę w szeregach PSL-u. Powód jest prosty. Władza daje dostęp do etatów dla setek działaczy, po 7-letnim niebycie powrót do rządu w 2007 roku był dla Stronnictwa zbawieniem.
Elektorat poprze Kaczyńskiego?
Być może jedną z przyczyn wolty Rady Naczelnej PSL i nie wspierania kandydata koalicjanta, Bronisława Komorowskiego, są badania mówiące, że elektorat ludowców programowo jest bliższy PIS-owi i Jarosławowi Kaczyńskiemu. Prawo i Sprawiedliwość ma zresztą na wsi solidną przybudówkę - Stronnictwo "Piast" Ździsława Podkańskiego, a w jej szeregach znajdują się liczni byli posłowie i działacze Samoobrony i PSL-u.
Wsparcie Kaczyńskiego byłoby dla ludowców zabójcze. To ich największy konkurent w walce o wiejski elektorat. Wypchnięcie Kaczyńskiego ze wsi nie jest tak łatwe jak wyeliminowanie Samoobrony, która już dawno straciła wiarygodność wśród chłopów.
Czy kolejny nielojalny (po głosowaniu przeciw Markowi Belce) gest PSL-u zachwieje koalicją. Nic na to nie wskazuje. Po wyborach prezydenckich wszystko powinno wrócić do normy.