Zwycięstwo marszałka Sejmu, Bronisława Komorowskiego nad liderem Prawa i Sprawiedliwości, Jarosławem Kaczyńskim cieszy. Mamy jasną sytuację polityczną, Platforma Obywatelska ma 500 dni na reformowanie kraju: tworzenie dobrego prawa, zmniejszenie deficytu budżetowego i wypełnienie deklaracji skierowanych do wyborców lewicowych i liberalnych. Jeżeli nie podoła temu zadaniu następne wybory parlamentarne może wygrać PIS, a SLD pod wodzą cały czas betonowego Grzegorza Napieralskiego może uzyskać dobry wynik. Tym bardziej jest potrzebna alternatywa w liberalnym centrum sceny politycznej. Wyborcy nie mogą być skazani na wieczne głosowanie na Platformę Obywatelską pod dyktatem argumentu obrony przed IV RP.
Z pustego i Salomon nie naleje
W liberalnym centrum sceny politycznej jest pustka. Demokraci.pl zostali skutecznie wchłonięci przez Platformę Obywatelską. Można przypuszczać, że będą budować jej lewe skrzydło - ta koncepcja przyciąga również takich polityków jak Włodzimierz Cimoszewicz i Tomasz Nałęcz. Zieloni 2004 nie próbując wystawić własnego kandydata (kandydatki?) nie wykorzystali szansy policzenie elektoratu ekologiczne i lewicowego kulturowo. Poparli Grzegorza Napieralskiego.
Wynik Andrzeja Olechowskiego był dużo poniżej oczekiwań, natomiast postawa kandydata po wyborach jest bez zarzutu. Olechowski i Stronnictwo Demokratyczne wyczuli potrzeby swojego elektoratu udzielając mocnego poparcia Bronisławowi Komorowskiemu. To dobry kamień węgielny do przyszłej współpracy.
Potrzebny ferment intelektualny
Nie ma się co oszukiwać. Wszelkie ruchy pomiędzy Platformą a SLD muszą ogniskować się wokół Stronnictwa Demokratycznego. Na rzecz tej tezy przemawiają dwa fakty: a) potencjał organizacyjny - sprawnie funkcjonująca i kadrowa partia, posiadająca struktury we wszystkich województwach, b) potencjał finansowy - w sytuacji wielomilionowych dotacji dla partii politycznych i jasnych sympatii mediów publicznych i komercyjnych, SD stanowi jedyny ośrodek, gdzie są pieniądze na kampanie wyborcze.
Brakuje niestety fermentu intelektualnego. Partia nie organizuje dyskusji z udziałem obywateli, nie zabiera głosu w istotnych z punktu widzenia Państwa sprawach, nie prowadzi działalności wydawniczej. Potencjalny wyborca ma prawo postrzegać SD jako projekt środowiskowy skupiony wokół byłych działaczy Platformy Obywatelskiej i Partii Demokratycznej, a nie otwarty.
Zupełnie leży komunikacja z wyborcami - po początkowym zainteresowaniu mediów, w wyniku niskiego poparcia dla Andrzeja Olechowskiego, SD znikło ze świadomości wyborców. To jeszcze nie klęska ale poważny sygnał ostrzegawczy.
Symptomem marazmu staje się zastygła strona internetowa partii, która nie poinformowała nawet o poparciu SD dla Komorowskiego i podziękowaniach Olechowskiego dla wyborców.
Powstrzymać konserwatywną rewolucję i odróżnić się od Platformy
W Polsce mamy do czynienia z dziwnym dyskursem trzech konserwatyzmów. Aksamitny reprezentowany przez Platformę mówi obywatelom: "Nic Wam nie grozi ze strony Państwa, jednak pewne rzeczy są nietykalne". PIS akcentuje retorykę podział Polski na dwa obozy i wysunięcie Kluzik-Rostkowskiej i Poncyliusza na czoło partii jest tylko maską. SLD wewnętrznie jest partią konserwatyzmu PRL-owskiego - świadczy o tym odwoływanie się do dorobku Polski Ludowej, silne oparcie na związkach zawodowych czy wyciąganie w kampanii Wojciecha Jaruzelskiego - komunistycznego dyktatora.
Pojawia się przestrzeń na oddech wolności. Trzeba tylko zdiagnozować problemy Polaków i zaproponować recepty. Tematy leżą na tacy. Rynek pracy dla absolwentów, kondycja szkolnictwa wyższego, związki partnerskie, wsparcie dla demokracji u naszych wschodnich sąsiadów, nadanie Unii Europejskiej bardziej liberalnego oblicza, prywatyzacja, ograniczenie administracji państwowej, dyskusja nad obowiązkowym ZUS-em - jeżeli wypracuje się mądre rozwiązania w tych płaszczyznach, można zyskać poparcie wielu wyborców, nie tylko młodych i nie tylko z wielkich miast.
Jeżeli propozycja polityczna będzie ograniczała się do personaliów i odgrzewania "porzuconych ideałów założycielskich PO" żadna siła polityczna nie powstanie. Byłoby bardzo szkoda.
PO bierze wszystko. Potrzebna alternatywa w centrum

