POpis arogancji
Szkoda, że premier i jego minister finansów Jacek Rostowski uznali za konieczne, aby wzmocnić swoją nową pozycję polityczną poprzez aroganckie i obraźliwe słowa pod adresem gospodarczych ekspertów o liberalnej proweniencji, czyli zwolenników reform. Pod ich adresem padły wczoraj w Sejmie określenia w rodzaju „ideolodzy” i „doktrynerzy”, które w ustach lidera partii, której ideologią jest grillowanie i budowa stadionów, są na pewno pejoratywne. Zresztą padły także oczywiste epitety, takie jak „eksperymentatorzy”, „radykałowie” i w końcu „wariaci”.
POpis arogancji
Na temat podwyżki VAT pisałem już przed kilkoma dniami i do samego tego tematu wracać nie będę, ponieważ w zasadzie niewiele się tutaj zmieniło. Jest to pierwsza z serii podwyżek podatków w naszym kraju. Największe, w postaci niechybnej podwyżki PIT, czekają nas po wyborach, a więc zapewne wejdą w życie od 1 stycznia 2013. Będzie to efekt nieróbstwa, strachu i asekurantyzmu wszystkich kolejnych rządów polskich po rządzie Jerzego Buzka, które zmarnowały 10 lat czasu, w którym problemy KRUS, przywilejów emerytalnych, konsolidacji finansów czy likwidacji agencji państwowych można było przeprowadzić. Z tej odpowiedzialności zwolnić można tylko gabinet Marka Belki, który był prowizoryczny i nie miał w Sejmie w zasadzie zaplecza politycznego, a mimo to przedstawił rękami Jerzego Hausnera przynajmniej najpoważniejszy projekt reform finansowych ubiegającej dekady. Dla bezpieczeństwa naszych finansów, które definiujemy poprzez poziom zadłużenia 55 i 60% w stosunku do PKB, ostatni dzwonek już rozbrzmiał niezauważony w pierwszej połowie tej kadencji Sejmu. Teraz ratunkiem pozostało tylko podwyższanie podatków.
Zabawne jak elastyczny musi być polityk i w zależności od sytuacji głosić publicznie przeciwieństwo swoich własnych poglądów sprzed kilku lat, ba, sprzed kilku miesięcy. W tym właśnie w ostatnich dniach ćwiczy się premier Donald Tusk, zaś jego „mózg”, szef platformianego think-tanku, Instytutu Obywatelskiego, Jarosław Makowski wykonuje we wczorajszej „Gazecie Wyborczej” figury retoryczne, będącej prawdziwym odwróceniem pojęć ideologicznych o 180° i w zasadzie intelektualnym nadużyciem. (Polemikę do tego tekstu zamieszczę na tym blogu w przyszłym tygodniu.)
Pozostaje irytacja obecną sytuacją, którą eksperci ekonomiczni przewidzieli już lata temu. Brak reform doprowadzi do podwyżek podatków. I doprowadził. Szkoda tylko, że premier i jego minister finansów Jacek Rostowski uznali za konieczne, aby w tych okolicznościach wzmocnić swoją nową pozycję polityczną poprzez aroganckie i obraźliwe słowa pod adresem gospodarczych ekspertów o liberalnej proweniencji, czyli zwolenników reform. Pod ich adresem padły wczoraj w Sejmie określenia w rodzaju „ideolodzy” i „doktrynerzy”, które w ustach lidera partii, której ideologią jest grillowanie i budowa stadionów, są na pewno pejoratywne. Zresztą padły także oczywiste epitety, takie jak „eksperymentatorzy”, „radykałowie” i w końcu „wariaci”. Podczas gdy Leszek Balcerowicz, Ryszard Petru czy Wiktor Wojciechowski zaliczają się w Tuskowej wizji pewnie raczej do „radykałów”, to ktoś taki jak ja już na pewno będzie „wariatem”.
Szkoda, że rząd wykazał się arogancją także pod adresem opozycji. Właśnie arogancję ciężko trawiliśmy w poprzedniej kadencji, ale jak widać, nie jest ona wyłącznie przywarą PiS. Do mających dyskutować o „wieloletnim (czytaj: półtorarocznym) planie finansowym” rządu polityków dokument ów nie dotarł, a na spotkanie na ten temat nie zaproszono liderów kół sejmowych, SdPl czy SD. Czysta arogancja, wyniosłość, postawa niegodna. Tak samo jak niegodne były słowa Rostowskiego pod adresem Anity Błochowiak z SLD, którą skierował na stroną internetową MF, aby tam znalazła odpowiedzi na swoje pytania poselskie. Nie sądzę, aby to miał na myśli Monteskiusz, gdy konstruował podział władz w liberalnym państwie. Ministra Rostowskiego warto byłoby skierować na stronę w rodzaju www.savoir-vivre.com.pl, albo zaprosić do zgooglowania tego hasła. To byłaby w jego przypadku dobra inwestycja czasu. Premier zaś niechaj nie nazywa ekspertów i felietonistów spoza rządem „wariatami”, skoro ma w swoim gabinecie minister pracy dążącą do rozmontowania wraz z Rostowskim naszego ledwie zipiącego systemu emerytalnego! Oto bowiem jest szaleństwo w czystej postaci.
