Choćbyś nie wiem jak się starał nie zrobisz z chłopa Cezara
Choćbyś nie wiem jak się starał nie zrobisz z chłopa Cezara
Na dworze Jarosława Kaczyńskiego wielkie rozliczenia. Skaczą sobie do gardeł, że aż miło. Zbigniew Ziobro, dla pisowców najzdolniejszy polityk młodego pokolenia, został oskarżony przez swoją partyjną koleżankę, Elżbietę Jakubiak o mijanie się z prawdą. Politolog Migalski, do niedawna jedyny obiektywny komentator sceny polityczne, zdaniem prezesa zaczął zachowywać się niegodnie. Tymczasem ziobryści kontratakują i obarczają "muzealników" i "liberałów" za klęskę kampanii. Kampanii, której wynik mimo wszystko był wielkim sukcesem.
Nie ma szans i nigdy już chyba nie będzie, że Jarosław Kaczyński przekroczy magiczną barierę 50 proc. poparcia w II turze. Złość na cały świat to za mało na budowanie rzetelnego programu politycznego. Kaczyński jaki jest każdy widzi, i żadne zabiegi marketingowe specjalistów od kampanii i agencji reklamowej nie sprawią, że produkt polityczny "Jarosław Kaczyński" (ani w wersji soft ani hard) będzie akceptowalny dla 50 proc. konsumentów.
Największym grabażem swojego sukcesu jest sam bohater naszego dramatu i choćby nie wiem ile pudru wysypano na jego twarz, to makijaż będzie się zmazywał. Wizerunek polityka należy budować konsekwetnie, a tu mamy patriotyzm bez umiejętności odśpiewania polskiego hymnu; oskarżanie przeciwników politycznych o neo-zomostwo obok bałwochwalczych peanów na cześć Edwarda Gierka, po to tylko, aby wyrwać poparcia jego syna - polityka Unii Pracy. Zręczne lawirowanie między postawą roszczeniową wobec Państwa, wołaniem o rozliczenie przekręciarzy połączone z zamiłowaniem do reform ministra Wilczka. Wysyłanie swoich kolegów na marsze organizowane przez Młodzież Wszechpolską i wyrażanie na międzynarodowych spotkaniach zadowolenia, że niejeden gej znalazł się w jego rządzie. Co z tego zostaje?
Chyba tylko kult jednostki. To co na Zjeździe KPZR skrytykował Nikita Chruszczow, zwolennikom Jarosława Kaczyńskiego do głowy nigdy nie przyjdzie. Strach przed marginalizacją prawicy i powrotem do Kongresu Świętej Katarzyny jest silniejszy niż samodzielne myślenie.
Jarosław Kaczyński i Zakon PC okopali się z powrotem na 30 proc., jednak i one będą niebezpiecznie topnieć. A już za jakiś czas przyjdzie taki moment, że wyrośnie nowy trybun ludowy i przejmie zbłąkane owieczki tęskniące za silnym wodzem, wyrażającym ich frustracje lepiej niż Jarosław Kaczyński. Kolejka po schedę po prezesie rośnie...

