Palikot: Konferencja z wibratorem ujawniła gwałty na komisariacie
Wyjaśnił swoje motywy w sposób następujący:
Najpierw policjantka Izabella T. popełniła samobójstwo. Nie mogła znieść sytuacji w której awans był związany z uprawianiem seksu z przełożonym. Potem gliniarz, Grzegorz K. zgwałcił pijaną studentkę w miasteczku akademickim UMCS, nie chciał się do tego przyznać, ale ona się uparła, pobrano próbki spermy, zatrzymano go, choć sprawa dalej stała w miejsce. I wreszcie policjant i strażnik miejski wywieźli dwie dziewczyny, 15-sto i 16-sto letnią w okolicę obozu koncentracyjnego w Majdanku i je molestowali seksualnie w ten sposób, że im wkładali penisy do ust i przystawiali pistolety do głowy, dlatego też użyłem tego wibratora i pistoletu, żeby pokazać co oni robi. Kiedy po pierwszym samobójstwie Izabelli T. złożyłem interpelację, wniosek poselski, zorganizowałem konferencję prasową, zaprosiłem dziennikarzy i opisałem to wszystko - nie było żadnego większego odzewu. Kiedy po kolejnym gwałcie doszło do debaty na ten temat, dalej sprawa stała w miejscu. Nie zrobiono oczywistej rzeczy - wezwania 100 kobiet, które były na tej izbie zatrzymań i nie spytano ich czy były molestowane czy nie. Kiedy przychodzi do mnie matka jednej z tych dwóch dziewczyn i opowiada mi jak to było, ja jej mówię co mogę zrobić: interpelacje itp., ona mi na to mówi: 'Niech Pan sobie Panie pośle tą interpelację wsadzi w d..., bo ona mojej córce nic nie pomoże'. Zrobiłem tą konferencję, zaczęła się gigantyczna awantura, mało co nie wyleciałem wtedy z Platformy po raz pierwszy. Ale [w końcu] wezwano 110 kobiet i 10 z tych kobiet przyznało się, że były zgwałcone w tej samej izbie zatrzymań. (...) To wcale nie oznacza, że to było jedyne 10. Jedna z nich ostatnio popełniła samobójstwo, nie była w stanie żyć po tym gwałcie w komisaracie, zawsze gdy widziała samochód policyjny to biła pięściami w szybę. Sprawa jest śmiertelnie poważna, ktoś może powiedzieć, 'Pan ją tylko ośmieszył tą konferencje'. A ja powiem, że nie. Nie zrobiłbym tego gdybym przez kilka miesięcy nie próbował innych metod działania.".
Spotkanie dotyczyło związków polityki z popkulturą. Spotkanie prowadził lewicowy publicysta, związany z "Przekrojem" i "Krytyką Polityką", Roman Kurkiewicz.
