Czy SD będzie drugą Unią Wolności?
Tydzień temu Krwawy Królik popełnił na blogu Liberalnego Demokraty następujący komentarz: „Przeczuwam, że z SD zrobi się druga UW: liberalne obyczajowo skrzydło zostanie zdominowane przez tzw. "rozsądnych": centro-prawicowych umiarkowanych Polaków-katolików z mniej lub bardziej konserwatywnym podejściem do kwestii obyczajowych -- czyli Olechowski et consortes.”
Gwoździem do trumny Unii Wolności była centryzacja. Spowodowana także przez postrzeganie sceny politycznej jako dychotomii lewica-prawica. W istocie jest ona wielowymiarowa. Dwa główne wymiary to polityka gospodarcza i polityka obyczajowa, do tego dochodzą rozliczne niuanse.
Ekonomia polityczna jest teoretyczną nauką społeczną, bazującą na zastosowaniu mechanizmów logiki i matematyki do analizy decyzji wyborców. Pamiętam z wykładów analizę sytuacji, w której dana partia, dany kandydat reprezentuje zbyt centrowe poglądy. Wyborcy są świadomi że w wyniku politycznych kompromisów i tak otrzymają wersję pośrednią między swoim wyborem a decyzjami innych osób. Głosują więc na kandydatów bardziej skrajnych, bardziej wyrazistych od ich rzeczywistych poglądów, licząc że po kompromisie politycznym końcowy efekt będzie ich zadowalał.
Liberałowie nigdy nie byli w stanie się zebrać. Możliwe że tak cenimy własne firmy, własny czas i własne pieniądze że nie jesteśmy w stanie wysupłać wiele na niedochodowe działalności społeczne. Patrzymy na nie przez pryzmat strat, jakie generują. Takie są reguły rynku, taki jest system finansowania polityki w Polsce (dyskryminuje nowopowstałe ruchy). Więc nas na nim nie ma. To nie znaczy że liberalnych wyborców nie ma. Tego nawet nie sprawdzano. Radykalny UPR dostawał nawet spore jak na plankton polityczny poparcie. A liberalnego choćby jednego polityka wciąż nie ma....
