Migalski ciepło o Kaczyńskich. Pomoże prezydentowi?

Eurodeputowany PIS, Marek Migalski po zamienieniu katedry uniwersyteckiej na ciepły pięcioletni kontrakt w Brukseli zajął się ocieplaniem wizerunku braci Kaczyńskich. Mgliste szanse na reelekcję Lecha Kaczyńskiego według europosła mogą być wzmocnione nadaniem ludzkiej twarzy głowie państwa. Trzeba przyznać, że idzie to całkiem nieźle. Oglądając (a robię to niezbyt często) dzienniki telewizyjne i kanały informacyjne Lech Kaczyński sprawia sympatyczne wrażenie, jest wyluzowany, a jego małżonka przekonuje do siebie najbardziej krytycznie nastawionych do PIS-u wyborców.
Może więc ostatni rok kadencji Lecha Kaczyńskiego to najlepszy czas, aby więcej było jego samego, a mniej doradców. Miałkości programowej, agresywnego PIS-owskiego zaplecza i przyklaskiwania koalicji z LPR i Samoobroną pewnie wyborcy Kaczyńskiemu nie zapomną. Ale można mieć nadzieję, że kilka ambitnych projektów ustawodawczych z ekspertami poza własnego środowiska, wejście w rolę arbitra (lub jak mówi Andrzej Olechowski dziekana) korpusu politycznego, sprawi, że kadencję Kaczyńskiego Polacy będą pamiętać nie jako pasmo śmieszności, a raczej kiepski początek z niezłym finiszem.
Będzie to możliwe po odstawieniu doradców na boczny tor. Migalski, który przed chwilą jeszcze wchodził w pyskówki z Palikotem wydaje się być kiepkim rzecznikiem prezydenta. Niech ta prezydentura obroni się sama. Czym? Konkretnymi osiągnięciami. Niech prezydent podsumuje swoje 4 lata, wymieni sukcesy, pokaże, co w Polsce, za sprawą jego decyzji zmieniło się na lepsze. Tylko wtedy będzie miał szansę na przyciągnięcie kogoś więcej niż PIS-owskiego elektoratu.

