Jesteś tutaj: Strona główna >> Kraj >> Partia za 100 milionów? Może i prawda, ale tak być nie musi

Partia za 100 milionów? Może i prawda, ale tak być nie musi

Sebastian Drobczyński, specjalista od marketingu politycznego twierdzi na łamach "Rzeczpospolitej", że aby osiągnąć sukces na miarę 10 proc. poparcia potrzeba 100 milionów złotych w ciągu kilku lat. To prawda, pieniądze są potrzebne, ale w dobie internetu nie tak ogromne.

Pokazuje to sukces pojedynczych kandydatów, którzy startowali z dalszych miejsc PO i PIS. Skromny teolog, nikomu wcześniej nieznany dzięki poparciu Radia Maryja prawie prześcignął lidera listy Ryszarda Czarneckiego. Podobnie było z Rafałem Trzaskowskim. Mało znany doktor politogii z Natolina prześcignął znanego satyryka, Tadeusza Rossa. Można? Można.

Warto też spojrzeć na sukcesy sondażowe Włodzimierza Cimoszewicza. Senator, w ostatnich latach w marginalny sposób obecny w polityce, jest dobrze pamiętany jako premier i szef MSZ i Polacy ciągle zaznaczają, że zagłosowaliby na niego w wyborach prezydenckich, mimo iż on sam nie zamierza kandydować.

W obecnym zakonserwowanym systemie politycznym pieniądze są niezbędne, tym bardziej, że główni gracze sowicie dotują się z budżetu państwa. Argumenty za finansowaniem partii z budżetu są zrozumiałe: chodzi o to, aby nie stały się one ekspozyturami interesów korporacji i najbogatszych Polaków. Lecz można zrobić coś, aby spór uczynić bardziej merytoryczny i ograniczyć finansowy próg zaistnienia w polityce. Warto się przyjrzeć modelowi francuskiemu, gdzie obowiązuje zakaz reklamy na bilboardach i telewizji. Wtedy mamy szansę, że wróci spór na poglądy a nie tylko ładne buzie.

Dodaj komentarz


Copyright © Polska Liberalna - liberalizm, polityka, kultura, historia, społeczeństwo, media - polskaliberalna.net 2012

Template by Joomla Themes & Tanie przeprowadzki Kraków.