Gwiazdowski: Prokuratura się Panem/Panią interesuje
Pamiętacie Państwo liczne materiały informacyjne, w których padały słowa, że prokurator się kimś „interesuje”?
W państwie prawa prokurator może prowadzić postępowanie (dochodzenie albo śledztwo), a interesować to się może na przykład filatelistyką.
Ale na zapytanie „prokuratura się interesuje” Google „wyrzuca” ponad 160 tys. wyników. Wszyscy dziennikarze, zgłasza tak zwani „śledczy” powtarzali, że ujawniają przecieki z prokuratury dla dobra publicznego. Bo oczywiście ci prokuratorzy, którzy łamali prawo ujawniając przecieki w sprawach prowadzonych przez siebie postępowań broń Boże prawa nie naruszali prowadząc te postępowania. Na przykład w najgłośniejszych sprawach Kluski czy Modrzejewskiego, i w dziesiątkach spraw, w których interweniowała Fundacja Helsińska, czy Rzecznik Praw Obywatelskich i w setkach innych spraw, w których nikt nie interweniował, bo nie były wystarczająco „medialne”.
Ci ciekawe, nie znalazłem informacji o tym, że prokurator interesuje się kimś bo być może ukradł rower sąsiada, albo uszkodził czyjś samochód na parkingu i uciekł. WSZYSTKIE sprawy którymi „interesowała” się prokuratura, miały podtekst polityczny lub gospodarczy, ale z polityką w tle. Ale wiadomo: skoro prokuratura się „interesuje”, to coś musi być na rzeczy. Przecież prokuratorzy, to świetnie wykształceni prawnicy, którzy kończyli uniwersytety na samych piątkach, nabyli doświadczenia praktycznego na aplikacjach, a wielu z nich rozpoczynając pracę w okresie stanu wojennego, miało okazję do wyćwiczenia w sobie postawy niezależności wobec przełożonych i nie ulegania żadnym naciskom. A z drugiej strony jakieś podejrzane typy, które robią jeszcze bardziej podejrzane „interesy”. Na przykład montują w Polsce komputery, wywożą z Polski, a potem sprawdzają z powrotem i sprzedają Ministerstwu Edukacji. Toż to samo w sobie musiało budzić „zainteresowanie” prokuratury a więc i dziennikarzy.
Aż w końcu prokuratura „zainteresowała się” samymi dziennikarzami, którzy „dotarli” do „kwitów”, do których nie powinni byli dotrzeć, bo widać „przeciek” był „nieautoryzowany. I to tak się zainteresowała, że wszczęła śledztwo i postawiła dziennikarzom zarzuty. Widocznie w prokuraturze wzięła górę ta opcja, która nie była zainteresowana ujawnianiem przecieków ze śledztwa w sprawie akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa.
Krakowska prokuratura przedstawiła dziennikarzowi TVN24 Krzysztofowi S. zarzut ujawnienia protokołu ze śledztwa. Dziś podobny zarzut ma usłyszeć dziennikarz, Mariusz G. z Radia Zet.
Dziennikarze zostali „wykorzystani” i „porzuceni”. W szariacie nawet zgwałcona dziewczyna może dostać za „seks pozamałżeński” 40 batów. Widać krakowscy prokuratorzy naczytali się szariatu.
Ale i tak dziennikarze maja szczęście, że ich wezwano do prokuratury w celu przedstawienia zarzutów. Równie dobrze prokuratura mogła wydać postanowienie o ich doprowadzeniu przez ABW. I zrobić przeciek do innych dziennikarzy gdzie i o której będą „zdejmowani” w „obrączkach”, żeby można było cyknąć fotkę. A już najbardziej zastanawia mnie, dlaczego prokuratura nie wystąpiła do sądu o zastosowanie wobec dziennikarzy tymczasowego aresztu jak to ma w zwyczaju. Przecież ewidentnie mogą „mataczyć”, co jest najczęstszym uzasadnieniem dla stosowania aresztu. Jakoś prokuratorom zabrakło wigoru. A taki areszt „wydobywczy” mógłby być bardzo przydatny. W wyrok skazujący dziennikarzy jakoś nie za bardzo wierzę, aczkolwiek nie takie wyroki sądy w imieniu Rzeczpospolitej już wydawały. Ale jakby dziennikarze sobie posiedzieli to może wydaliby od kogo otrzymali przeciek i w ten sposób prokuratura wyeliminowałaby wewnętrzną konkurencję.
Wielokrotnie krytykowałem dziennikarzy za to, że dawali się wykorzystywać prokuraturze, bo uważałem, że skoro prokurator łamie obowiązek zachowania w tajemnicy materiałów z postępowania, to ma interes jakiś niecny, gdyż interesu publicznego nie ma w tym żadnego, teraz mogę z satysfakcją przywołać stanowisko, jakie w sprawie swojego pracownika zajęła Grupa TVN:
„Bezwzględne zachowywanie tajemnicy służbowej jest obowiązkiem tych, którzy tą tajemnicą dysponują: polityków, urzędników, wojskowych, policjantów i innych służb. Przerzucanie na dziennikarzy odpowiedzialności za ujawnianie tajemnic to nic innego, jak założenie dziennikarzom kagańca i próba zastraszenia całego środowiska”.
Grupa TVN zapewnia, że „postępowanie prokuratorskie w tej sprawie będzie śledzone przez nią z wielką uwagą”. I słusznie. Mam tylko jeden postulat. Proponowałbym, aby Grupa TVN z taką samą uwagą „śledziła” inne postępowania prowadzone przez prokuraturę krakowską. Toż to ta sama prokuratura, która dotąd „interesowała się” wieloma osobami, o czym informowała dziennikarzy w licznych przeciekach z prowadzonych przez siebie postępowań!
