Dodaj do Twittera!
Janusz Śniadek, na razie nieśmiało, sugerował, że związek może wrócić do polityki. Chce to zrobić poprzez stowarzyszenie, które będzie mogło startować w wyborach. Czyżby bycie pomocnicą PiS już się im znudziło?
Na razie Śniadek oświadcza, że to tylko wstępna propozycja, którą trzeba jeszcze przedyskutować i może w ogóle nie wejść w życie. Jednocześnie jednak odgraża się, że związek liczy 700 tys. osób, a to jakać podstawa elektoratu. Gdyby wszyscy jej członkowie wraz z rodzinami zagłosowali na Solidarność, to mogłaby wejść do Sejmu. Gdyby wtedy wystartowała w wyborach i wyszła spod skrzydeł Kaczorów.
Solidarność ma swoich posłów w obecnym Sejmie, o czym pisałem wcześniej, i miała ich w przeszłości. W 1989 roku wygrała przecież wybory parlamentarne. W 1991, po rozpadzie OKP na UD, KLD, PC, PL itp., wystartowała w wyborach i... zgarnęła ledwo ponad 5 proc. głosów. Jej największą ”załugą” jest obalenie rządu Suchockiej i otworzenie drogi postkomunistom do władzy. Niewybaczalny błąd. Zwłaszcza że wcale nie chcieli obalać rządu. Głupich się jednak nie sieje...Naprawili jednak częściowo swój błąd inicjując AWS. Po wyborach zawarli koalicję z UW, a Suchocka została ministrem sprawiedliwości (stało się zadość).
W samym AWS-ie nie miała jednak przewagi. Spośród 201 posłów tylko 61 było identyfikowanych z Solidarnością. Po fatalnym wyniku w 2001 roku Solidarność wycofała się z aktywnego życia politycznego i postawiła na działania zakulisowe, czyli popieranie PiS. ”Oni sa tem, gdzie stało ZOMO” - na manifestacji ”S” Kaczyński wypowiedział te słowa.