Piskorski: Drzewiecki przyspieszył decyzję Tuska
Obawa przed tym, co powie były minister sportu i skarbnik Platformy musiała być na tyle duża, że premier w ostatniej chwili zmienił swoje wcześniejsze plany i pośpiesznie zwołał na dzisiejsze przedpołudnie konferencję prasową. Chodziło także i o to, aby wycofanie się Donalda Tuska z prezydenckiego wyścigu nie było interpretowane jako związane z aferą hazardową lub nawet wprost wynikające z zeznań Drzewieckiego. Tym też tłumaczę nagłą „chorobę” byłego ministra sportu, dzięki której premier zyskał czas, który pozwolił mu ogłosić swoją decyzję jeszcze za nim posłowie zaczęli przepytywać jego współpracownika. Plan być może i zgrabny, ale szyty bardzo grubymi nićmi. Za grubymi.
Spin doktorzy premiera i Platformy Obywatelskiej zachowują się z gracją słonia w składzie porcelany. Choćby nie wiadomo jak bardzo się starali, nie uda im się wmówić opinii publicznej, że ogłoszenie przez premiera decyzji o niekandydowaniu na Prezydenta właśnie dzisiaj miało na celu cokolwiek innego niż odwrócenie naszej uwagi od zeznań Mirosława Drzewieckiego przed sejmową komisją śledczą do spraw zbadania afery hazardowej.

