"Solidarność" - już tylko związek zawodowy
Przewodniczący Solidarności, Janusz Śniadek twierdzi, że nie przysięgał wierności poglądom Lecha Wałęsy. Jego zdaniem związek zawodowy "Solidarność" ma prawo popierać w wyborach prezydenckich tego kandydata, który najlepiej będzie realizował jego program. I co najlepsze ma rację...
Na całym świecie związki zawodowe są silnie powiązane z partiami politycznymi. Związkowcy trzęsą brytyjską Labour Party, mają ogromny wpływ na wyniki prawyborów w amerykańskiej Partii Demokratycznej, tradycyjnie wspierają lewicowe formacje. OPZZ i ZNP są silnie powiązane z SLD i przewodniczący Jan Guz tego nie kryje. Podobnie "Solidarność" jest przybudówką Prawa i Sprawiedliwości.
Historyczna "Solidarność" już nie istnieje. Wypełniła swoją rolę w latach 80. i 90., teraz depozytariusze tego logo mają inne zadania, sprowadzające się do "ochrony praw pracowniczych". Jeśli sądzą, że zadanie to najlepiej zrealizuje Jarosław Kacyński - ich broszka.
