Nowy LID to kit
Politycy Demokratów, SDPL, Zielonych i Unii Pracy niebawem ogłoszą powstanie nowej partii politycznej. Zlepek nazwisk dawno wyblakłych jak Jan Widacki, Marek Borowski czy Dariusz Rosati połączony z powiewem młodości z dwóch największych partii bloku nie zapowiada się zbyt obiecująco.
Choć PD, SDPL i Unia Pracy znowu mają dotacje na działalność to ich suma i tak jest niższa niż u największego konkurenta na lewicy - SLD. Atmosfera w tych partiach nie jest najlepsza. Warto posłuchać Andrzeja Celińskiego, który mówił na konferencji prasowej w Sejmie o tym jak SDPL próbowało rozpuścić plotkę o zaangażowaniu Marka Kondrata w nową inicjatywę: jak się okazuje było to grubymi nićmi szyte. Wybitny aktor nie zaryzykuje przecież swojego wizerunku dla angażowania się w niepewną inicjatywę, której głównym spoiwem jest walka o reelekcję w wyborach do Parlamentu Europejskiego.
Czy osoba o liberalnych poglądach zagłosuje na nową inicjatywę? Szczerze w to wątpię. Rozmawiałem ostatnio z jednym z byłych liderów Unii Wolności który mówi wprost: "Dla mnie moment, gdy Jan Widacki mówi, że Pyjas spadł ze schodów, oznacza śmierć Partii Demokratycznej". Partii, która dodajmy w ostatnim czasie dokonała wyraźnego zwrotu w lewo. Nie zabiera głosu w najważniejszych dla Polski sprawach, a jeśli to robi - to tylko jednym głosem z SDPL-em. Partia Filemonowicza i Borowskiego sama w sobie nie stanowi też żadnej wartości dodanej - z 8 posłów jeszcze pół roku temu zostało tam trzech, w tym Izabella Sierakowska, znana głównie z deklarowanej w latach 90-tych miłości do PRL-u.
Zieloni to bardzo przyzwoite i ciekawe środowisko. Zarówno Agnieszka Grzybek, Dariusz Szwed i Adam Fularz to osoby o wyrazistych poglądach, niezależności intelektualnej i dużych kompetencjach. Co z tego, jeśli to partia kanapowa. Mniej niż 100 osób na kongresie, mniej niż 10 na Radzie Krajowej.
Nowy ruch widzi w swych szeregach Demokratyczną Partię Lewicy - to kolejna kanapa, mająca epizod wspólnego startu w wyborach z Samoobroną (niestety z demokratami.pl również).
Jaki program ma reprezentować nowa formacja? Według Rosatiego raczej liberalny, według Filemonowicza - socjalny. W kwestiach światopoglądowych też nie widać wyraźnego spoiwa. Mimo, iż liderzy formacji deklarują walkę o (sic!) wygranie wyborów, to może się łatwo okazać że dla tej inicjatywy bój o europarlament będzie ostatnim.
Wszystko zależy od nazwisk. Jeżeli PO wystawi w Warszawie Marcinkiewicza to rzeczywiście osoby z potencjalnej listy nazwisk nowej formacji (Rosati, Safjan) mogą trochę głosów urwać. Tak naprawdę nowa lewica będzie silna słabością Platformy, a na tą się nie zanosi.
Fajnie gdyby na lewo i w centrum pojawiła się alternatywa dla Platformy i SLD, choćby dla dla większego pluralizmu. Jednak to nie będzie ta inicjatywa. Nie widać programu, celów, świeżości. To raczej wielokrotnie odgrzewany kotlet. I to ze słabej garmażerki.
