Rok dla Tuska i Komorowskiego
Premier Donald Tusk apeluje o wybór Bronisława Komorowskiego i rok spokoju. Podkreśla, że nie żałuje decyzji o wycofaniu się z wyborów prezydenckich. Jednocześnie piętnuje sztab Jarosława Kaczyńskiego za fałszywą zmianę, nadużywanie żałoby narodowej i instrumentalne granie powodzią.
Platforma Obywatelska prosi o rok spokoju, w którym będzie mogła wspólnie z Bronisławem Komorowskim zrealizować swój program. Prośby o monopol władzy dla jednej partii zawsze muszą liczyć się z krytycznym przyjęciem liberałów. Wystarczy popatrzeć na degenerację i korupcję jaka dotknęła środowisko Sojuszu Lewicy Demokratycznej czy próby przeobrażania wszystkich elementów życia politycznego pod dyktat Prawa i Sprawiedliwości. Dlaczego więc liberalny wyborca powinien zaufać Tuskowi i Komorowskiemu i dać szansę w II turze?
1. Mniejsze zło
Kancelaria prezydencka w składzie Fotyga, Macierewicz, Ziobro to czarny sen przyjaciół społeczeństwa otwartego. To permanentna krytyka polityki zagranicznej rządu (jaką by ona nie była), budowanie gabinetu PIS na uchodźtwie i tani populizm skierowany tylko w stronę widzów programu Pospieszalskiego i sympatyków Radia Maryja. To zarazem niechęć do dekonstrukcji systemu przywilejów emerytalnych wywalczonych przez związkowców, reform służby zdrowia, tworzenia atmosfery dla przedsiębiorczości. To gafy i ksenofobiczne wypowiedzi zaplecza głowy Państwa a także ochłodzenie stosunków z Unią Europejską i Rosją. Ponadto zwycięstwo Kaczyńskiego to zaprzepaszczenie ogromnej szansy jaką daje prezydencja Unii Europejskiej w 2011 - nie należy powtarzać scenariusza czeskiego. To zarazem gorsza Platforma Obywatelska, która będzie się ścigać z PIS-em na radykalizm i gesty wobec Kościoła.
2. Brak wymówki
PO i PSL nie będą miały już nowych wymówek, że nie reformują Państwa. Ani kupieckie zdolności Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, ani nieprzychylny prezydent nie będą mogły już stanowić argumentów. Pora zrealizować inne punkty programu niż odsunięcie PIS-u od władzy. Chociażby po to, żeby za rok do władzy nie wrócił PIS z SLD.
3. Za pół roku plebiscyt
Czy tego chcemy czy nie wybory samorządowe w wielkich miastach i Sejmikach Wojewódzkich są bardzo upartyjnione i prawie zawsze zwyciężają tam komitety partyjne. Już w listopadzie 2010 roku będziemy mogli ocenić pół roku kohabitacji Tuska i Komorowskiego. Jeżeli rząd ma rzeczywiście w szafie pakiet ustaw reformujących Państwo niech je wyciągnie. Niech Tusk pokaże, że jest w stanie sprzeciwić się setkom głodnych stanowisk działaczy i zreformować administrację realizując w praktyce koncepcję taniego Państwa.
Wiemy jak rządziło SLD, wiemy jaka atmosfera przyświecała rządom Jarosława Kaczyńkiego, znamy wady i zalety Platformy. Nie zachwycamy się Bronisławem Komorowskim, ale jeżeli uda mu się zgromadzić wokół siebie sensownych współpracowników ma szansę na udaną pięciolatkę. Jeżeli dalej będzie wychodził poza ścisły zespół działaczy Platformy kibicujmy my. Jak by nie patrzeć Komorowski to ani postkomunista uwikłany w interesy byłej nomenklatury jak Kwaśniewski, ani polityk zależny od środowiska twardogłowej prawicy, chcącej budowy państwa kontrolującego obywateli na każdym kroku.
