4 proc. dla Palikota to nie jest dobry start
Wynik Janusza Palikota i jego tworzącej się partii z podprowadzoną fundacji "Nowoczesna Polska" nazwą w pierwszych sondażach nie może dawać satysfakcji twórcy projektu. Pierwszy sondaż 4 proc, drugi 3,8 proc. (oba Homo Homini) - na tle start-upów ostatnich 9 lat (wtedy zmieniono ustawę o finansowaniu partii politycznych) jest to wynik marny. Prześledźmy to na bazie przykładów z kampanii prezydenckich i parlamentarnych.
1. PO, PIS, LPR i Samoobrona - debiutanci w Sejmie w 2001 roku
Cztery partie, które zmieniły diametralnie skład parlamentu, żywiły się na Akcji Wyborczej Solidarność i Unii Wolności. Kapitał sondażowy PO i PIS-u dawał realne nadzieje na przekroczenie progu - pierwszy sondaż dla PO wynosił 16 proc., Andrzej Olechowski, uzyskał dobry wynik w wyborach prezydenckich przecierając szlak, oferta programowa była atrakcyjniejsza dla liberalnego wyborcy niż Unia Wolności, wtedy dowodzona przez prof. Geremka. PIS miał ekstremalnie popularnego wówczas Lecha Kaczyńskiego - pierwsze miejsce w sondażach zaufania opinii publicznej, do tego doszedł wizerunek partii walczącej o zaostrzenie kar za najcięższe przestępstwa i walczącej z korupcją i naudużyciami władzy. Jednocześnie PIS miał charakter wielonurtowy: konserwatyści z Przymierza Prawicy i Zakon PC. Nie było tam miejsca dla środowiska radiomaryjnego i endeckiego. Na ok. 10 proc. starczyło. Największymi niespodziankami tych wyborów było przekroczenie progu przez LPR i Samoobronę. Pierwsza partia - za sprawą ojca Rydzyka, ale też mocnych na prawicy nazwisk: Jana Olszewskiego, Antoniego Macierewicza, Jana Łopuszańskiego i Gabriela Janowskiego. Lepper natomiast "pracował" na swój wynik 10 lat i w końcu trafił do elektoratu antyestablishmentowego.
2. SDPL i UW/PD - sukces w pierwszych wyborach, klęska w kolejnych (2004/2005)
Socjaldemokracja Polska Marka Borowskiego miała start, jaki tylko mogła sobie wymarzyć. Pierwsze sondaże cenionej wtedy pracowni - Polskiej Grupy Badawczej - dawały partii 19 proc. i pokazywały, że żywi się na SLD. Znane nazwiska, liberalny jak na lewicę program i odcięcie się od korupcji rządu Millera, dawały sygnał, że Borowski, Nałęcz i Balicki są w stanie zaryzykować i zbudować lewicę bez tego piętna. Jednak brak struktur i niechęć do "odszczepieńców" wsród lewicowego elektoratu, skutecznie położyły inicjatywę. I o ile w pierwszych wyborach do Parlamentu Europejskiego przy stosunkowo niskiej frekwencji (trochę ponad 20 proc.) był sukces - SDPL wprowadziła trzech europosłów i przekroczyła próg, to już w następnych wyborach wynik wystarczył jedynie na finansowanie partii z budżetu państwa. Po małżeństwie i rozwodzie z LID-em, dziś partia wegetuje i nie ma pomysłu na siebie.
Drugim niespodziewanym zwycięzcą z roku 2004 była nowa-stara Unia Wolności. Miks autorytetów i znanych nazwisk (Geremek, Onyszkiewicz, Krzyżanowska, Filar, Kułakowski) pozwolił na zdobycie wyniku 7,33 proc. w wyborach. W UW zapanowała euforia. Następne sondaże były jeszcze korzystniejsze - 8-9 proc. - UW miała szansę być jedyną partią, która wróci do Sejmu po latach nieobecności. Liderzy partii (a właściwie ich część) zapragnęli czegoś więcej - Frasyniuk wraz ze Steinhoffem, Mazowieckim i Hausnerem chcieli budować ofertę dla centrowych wyborców przy aktywnym wsparciu dla rządu Belki. Jednak stanie w rozkroku między opozycją a wsparcie dla gabinetu ówczesnego premiera, a także przełożenie kongresu ze względu na śmierć papieża położyły inicjatywę. Z początkowych kilkunastu procent w sondażach zostały dwa - partia przetrwała, ale dziś z tamtych nadziei na sukces nie zostało niemal nic.
3. Prawica RP - 2007 - partia idei i Polska XXI/Plus (2008) - od portalu do PiS-u
Marek Jurek, mimo iż z klubu PIS-u wyprowadził jedynie jedną windę, liczył, że to on właśnie stanie się symbolem ideowej, konserwatywnej prawicy, która zabierze PIS-owi, Platformie i LPR-owi. Startował z kilkunastu procent w pierwszym sondażu, wsparty demonstracjami w obronie życia, jakie przetoczyły się przez kraj. Jednak przyspieszone wybory w 2007 roku nie sprzyjały budowaniu struktur (i zdolności kredytowej, która pomogła by sfinansować kampanię). Ludzie Jurka wystartowali z list LPR-u, które poniosły sromotną klęską.
Wybory do PE pokazały, że Jurkowcy są piątą siłą polityczną - co z tego, skoro to kapitał jedynie na ok. 2 proc.
Partia nie traci nadziei na sukces, jednak ostatnie wybory prezydenckie pokazały, że będzie niezwykle ciężko.
Ładnie wystartował Ruch Polska XXI - nazwiska Dutkiewicza, Matyji, Rokity, Ujazdowskiego i próba budowy umiarkowanej centroprawicy począwszy od propozycji debaty konstytucyjnej po hasło budowy "Polskiej Nokii", próba wyjścia pomiędzy spór PO i PIS, dały nadzieję konserwatywnemu wyborcy. Potem było już tylko gorzej. Odszedł Dutkiewicz, przyszedł Dorn. Natomiast koledzy Dorna po katastrofie smoleńskiej coraz bardziej zbliżali się do radykalnej linii Jarosława Kaczyńskiego. Efektem czego jest widoczny napis na stronie partii "Polska Plus zakończyła działalność". Rest in peace.
4. Centrolewica (2009) i Stronnictwo Demokratyczne (2010)
Dariusz Rosati w 2009 roku zaryzykował, zebrał do kupy ludzi Demokratów, SDPL-u i Zielonych i zaproponował alternatywę na lewo. Sondaże były dwuznaczne - z jednej strony wśród 10 najpopularniejszych kandydatów do Parlamentu Europejskiego - czterech wywodziło się z Centrolewu, z drugiej sama lista nie była rozpoznawalna. Do tego kampanię powierzono amatorom (choć autorska kampania Zielonych kandydatów na tym tle błyszczała). Skończyło się na 2,5 proc., a sama koalicja uległa rozpadowi. Szkoda, bo zapowiadało się nieźle.
Nieznany jest przyszły los Stronnictwa Demokratycznego. Choć Olechowski w pierwszych sondażach otrzymywał nawet 20 proc. poparcia, to ostateczny wynik (spowodowany m.in. dychotomizacją sceny politycznej pomiędzy PO i PIS) rozczarował. Mimo to SD zachowało struktury na poziomie całego kraju, pieniądze i znane nazwiska - dzięki czemu, w wyborach parlamentarnych może być silnym ogniwem listy, która może przekroczyć próg.
Konkludując przed Palikotem trudne zadanie. Ci, którzy startowali od 4 proc. z reguły kończyli z zerowym poparciem. Kontrowersyjny polityk ma duży elektorat negatywny, choć dla części wyborców jego happenerski sposób funkcjonowania może być atrakcyjny. Sam deklaruje skończenie z polityką w wypadku klęski. Pierwszy sprawdzian dla Palikota za niecały rok.
