Scena polityczna 2010/2011: Falstart Palikota
Nie takie były oczekiwania Janusza Palikota, gdy na fali niechęci do klerykalizacji życia publicznego w Polsce ogłaszał w Sali Kongresowej program nowej partii. Ruch Poparcia Palikota (wcześniej używający nazwy Nowoczesna Polska) jeszcze na dobre nie zaczął, a już zainteresowanie mediów posłem z Lublina i jego formacją wyraźnie osłabło. Niecały 1 proc. w kolejnych sondażach to nie jest to na co liczył Palikot uzbrojony w pieniądze, rzesze sympatyków i ogromne zainteresowanie. Widać, że okręt traci wiatr w żaglach. Dlaczego tak się dzieje?
Wszyscy ludzie Palikota
Marginalizowany w SLD, Ryszard Kalisz pojawił się na kongresie stowarzyszenia Palikota przede wszystkim po to, aby wygłosić hasła, które od dawna są mu bliskie - mówił o prawach człowieka, tolerancji, polskich obsesjach. Wzmacniał tym samym swoją autonomiczną pozycję jako osoby na lewicy cenionej, niezależnej od bieżącego kierownictwa Sojuszu Lewicy Demokratycznej, gotowej do współpracy z partnerami spoza własnej partii, jednak mimo wszystko lojalnej. Transfer do Ruchu Poparcia Palikota nie wydaje się prawdopodobny, choć po obu stronach jest wzajemna sympatia.
Kazimierz Kutz, deklarujący uwielbienie dla stylu działania w polityce Janusza Palikota z całym neogombrowiczowskim sznytem, prowokowaniem i programem, wyraźnie dał do zrozumienia, że głównym powodem rozstania z Platformą Obywatelską jest traktowanie Śląska po macoszemu przez formację Tuska i Schetyny. Kutz sympatyzujący z Ruchem Autonomii Śląska jest lokalnym patriotą i choć kibicuje Palikotowi, również z racji wieku nie włączy się w budowanie nowej formacji.
Magdalena Środa, cały czas wpływowa profesor, której cykliczne felietony ukazują się we "Wprost" i "Gazecie Wyborczej" z pewnością zapewnia Palikotowi niezłe publicity na lewej części sceny politycznej (zresztą pani etyk z UW przy okazji konsekwetnie krytykuje hipokryzję Platformy Obywatelskiej).
Nowa lewica i wiarygodność
To tyle jeśli chodzi o główne gwiazdy pojawiające się w kontekście ruchu Palikota. Przełożenia na elektorat do jakiego odwołuje się b. poseł Platformy nie ma raczej Dominik Taras - 23-letni ogranizator protestów przeciwko obrońcom krzyża (na których dochodziło do agresywnych wystąpień). Palikot nie porwie też osób wychowanych na lekturze książek i strony internetowej Krytyki Politycznej, dla której jest hipokrytą. Warto przypomnieć, że Sławomir Sierakowski protestował przeciwko przyznaniu przez środowiska LGBT nagrody Hiacynt Palikotowi, ponieważ ten jeszcze niedawno publicznie dywagował na temat orientacji seksualnej polityków prawicy.
Palikot na pewno bardzo chciałby pozyskać gwiazdy nowej lewicy takie jak Kazimiera Szczuka czy Kinga Dunin. Nie wydaje się to możliwe. W środowisku chociażby Zielonych doskonale pamięta się historię wydawanego przez spółkę należącą do Palikota tygodnika "Ozon", który alarmował, że "wszyscy jesteśmy homofobami", sam Palikot zresztą w wywiadach przeciwstawiał się promocji kapitalizmu.
Kolejnym argumentem przeciwko atrakcyjności wizerunku Palikota dla lewicy jest wizerunek cwanego biznesmena wyprowadzającego pieniądze do rajów podatkowych i unikającego płacenia podatków. Ponadto dziś Palikot chce rozbijać polską politykę przede wszystkim za pomocą pieniędzy pozyskiwanych za pomocą audiotele (których połowa trafia na konto operatora czyli z punktu widzenia polityki jest wyrzucana w błoto). Swego czasu słynął z resztą z omijania prawa i wykorzystywania tzw. "słupów" do finansowania kampanii (słynni studenci i emeryci).
Ponadto Palikot nawet nie próbuje udawać, że ma jakąkolwiek ofertę dla osób wykluczonych. W jego programie nie widać wizji żadnej polityki społecznej, programu wyrównywania szans, wizji przebudowy rynku pracy czy szkolnictwa wyższego.
Z tego wszystkiego zostaje prymitywny antyklerykalizm, oparty na błędnej diagnozie winy konserwatywnego przełomu. To prawda, że Kościół zabiera głos w sprawach społecznych, politycznych i kulturowych ingerując werbalnie w życie prywatne wiernych i domagając się nowych koncesji od polityków. Jednak za konserwatywną rewolucją utożsamianą z Państwem jako stróżem moralności, naiwnym wpatrzeniem w Amerykę jako głównego partnera Polski, dyskryminację niewierzących lecz także model partii wodzowski, odpowiadają przede wszystkim politycy i wyborcy. Również Palikot, który jeszcze niedawno oddawał hołd pruski Tuskowi i Komorowskiemu, podkreślając ich wybitność i atuty przywódcze. To wreszcie Palikot jest jednym z odpowiedzialnych za oddanie uprawiania polityki "ludziom do wynajęcia" z agencji reklamowych, które stoją za oprawą ruchu.
Złożenie mandatu i start z list SLD?
Dziś dochodzą dywagację Palikota czy dotrzymać obietnicy złożenia mandatu parlamentarnego (co zapowiadał na 6 grudnia) co dodatkowo obniża jego wiarygodność.
Dziś wszystko wskazuje na to, że całe przedsięwzięcie może zakończyć się jedynie na wprowadzeniu kilku osób na listy SLD lub start w innej centrolewicowej konfiguracji (PD, SDPL, SD?). To los jakiego niezwykle ambitny Biłgorajczyk za wszelką cenę chciałby uniknąć.
