Poncyl Jest Najsłodszy
Niestety znów będzie o Polska Jest Najważniejsza (postanowiłem nie odmieniać nazwy stowarzyszenia i nowej partii). Przez ostatnie kilka dni dochodziło sporo informacji o powstawaniu oddziałów nowej siły politycznej. PiS przestało istnieć w Węgorzewie i mocno je przetrzebili w Gliwicach. Do tego dochodzą dobre sondaże. Nadal wskazują wyniki ponad próg. Dziś natomiast miał miejsce kongres tej partii w kinie "Kultura" na Krakowskim Przedmieściu. Miało być 500 osób, a było dużo więcej. Sukces, czy brak zorganizowania? Konwencja różniła się od innych tego typu imprez. Nie było tak pompatycznie, jak w przypadku PO czy PiS, ani tak wymuszenie jak w przypadku UPR. Mogę ją określić mianem: skromnie, ale godnie. Spinki zrobiły dobrą robotę. Naprawdę widać było entuzjazm zgromadzonych. W dodatku mnóstwo dzieci ocieplało wizerunek partii. Wskazywało również na jej główne cele: rodzina oraz targety: młodzież i dorośli 21-40. Widok małego Poncyla - syna Pawła Poncyljusza - na pewno zapisana będzie złotymi zgłoskami w podręcznikach PR i jutrzejszych tabloidach. Program na razie mglisty, mało oryginalny i trochę nudny. Ale były też pozytyw: tematy bliskie ludziom, brak klisz typu "brakuje takiej partii w Polsce", mnogość liderów powoduje, że widzimy team, a nie wodza i pomocników. To chyba pierwsza prawicowa partia, która nie narodziła się ideologicznie w okopach lat 80. Jednym słowem poszło ok. Skończyło się świętowanie, przyszła pora wzięcia się do roboty. Trzeba opanować ten żywioł ludzi, którzy zgłaszają się do pomocy. Zwoływać zjazdy, spotkania organizacyjne zrobić stronę z prawdziwego zdarzenia. Informatycy powinni pracować dzień i noc. Światło w centrali partii nie powinno do 12 października zgasnąć. Na razie ludzie muszą czekać, a zaraz święta, sylwester, karnawał, sesja, wyjazdy narciarskie, Wielkanoc, majówka, koniec szkoły, wakacje i... dupa przed wyborami. Trzeba też uważać na szpiegów szoguna oraz roninów z innych partii.
