Partia bez ideologii
Postpolityka – hasło, które stała się popularne po roku 2007, to polityka bez idei, wartości, medialna sieczka i uciekanie do problemów. Czy Platforma Obywatelska jest partią postpolityczną? Chyba jednak tak.
Platforma Obywatelska skończyła właśnie 10 lat. Tyle czasu minęło do słynnego wiecu założycielskiego w gdańskiej hali „Olivia”. Formację założyli politycy już wówczas doświadczeni, ale każdy jednak z innego obozu politycznego i z innymi doświadczeniami. Nie dało to synergii i głębokiego, merytorycznego programu, ale dało jednak sukces, choć został on osiągnięty głównie kosztem porażek innych formacji politycznych – Unii Wolności, a następnie, w wyniku afery Rywina – SLD.
Dziesięć lat na polskiej scenie politycznej to dużo, choć jak się patrzy na historię amerykańskiej Partii Republikańskiej, czy brytyjskich torysów, to PO jest oseskiem. Historię życia politycznego mierzy się jednak historią demokracji, a ta w Polsce ma raptem 21 lat. Jednak z perspektywy czasu widać, że Platforma Obywatelska nie rozwinęła się w partię demokratyczną, a wprost przeciwnie – zmierza ku modelowi partii przywódcy i jego dworu. Lider, Donald Tusk różnymi zabiegami usunął albo zmarginalizował swoich konkurentów partyjnych, począwszy od Andrzeja Olechowskiego i Macieja Płażyńskiego, na Grzegorzu Schetynie kończąc. Zaplecze Donalda Tuska to grupa doradców, wiernych i pomocnych, ale nie kreatywnych w skali dłuższej, niż kolejne kampanie. To może grozić tym, że w momencie kiedy Donald Tusk odda przywództwo w partii, Platformę Obywatelską czeka trudny etap walki o schedę o nim.
