Chińska oferta
Chińczycy mieli wybudować 50 km autostrady A2 i zadaniu nie sprostali. Minister Grabarczyk robi wrażenie człowieka zadziwionego takim obrotem sprawy. Na podpisaniu umowy – żali się minister w Radiu Z – był przecież obecny chiński ambasador, co dla ministra miało być wystarczającą gwarancją, że Chińczycy z kontraktu się wywiążą.
Fachowcy od budowy dróg na już etapie rozstrzygania przetargu nie podzielali ówczesnego optymizmu pana ministra. Chińczycy wygrali przetarg oferując budowę 50 km autostrady za
1,3 mld zł. Była to cena o połowę niższa od konkurencji. Za tak małe pieniądze nie da się w Europie wybudować autostrady. Choćby dlatego, że do budowy trzeba wynająć miejscowych podwykonawców, a koszty siły roboczej w Polsce są znacznie wyższe niż w Chinach.
Dzisiaj już wiadomo, że Chińczycy się wycofują, kilku polskim firmom, które podpisały
z Chińczykami umowy na podwykonawstwo, a nie dostały pieniędzy, grozi pójście z torbami, chiński ambasador milczy, a autostradą A2 na Euro 2012 do Warszawy nie dojedziemy.
To wielka kompromitacja obecnego rządu. Minister Grabarczyk mówi dzisiaj, że inaczej niż dwa lata temu ocenia teraz ofertę Chińczyków. Dlaczego, gdy w 2009 roku analizowano chińską ofertę, nie wzbudziło jego zdziwienia, że Chińczycy zaproponowali cenę o przeszło połowę niższą od kosztorysu? Być może, by odpowiedzieć na to pytanie, trzeba się cofnąć jeszcze o rok – gdy na sfinansowaną przez podatników wycieczkę na Olimpiadę w Pekinie udało się dwóch prominentnych ministrów Grzegorz Schetyna i Mirosław Drzewiecki. Tłumaczyli wtedy, że głównym powodem ich wizyty jest zachęcanie chińskich firm do inwestowania w Polsce. Nie można wykluczyć, że tamta wycieczka była rok później główną przyczyną przyjęcia chińskiej oferty o tak rażąco dumpingowej cenie.
