Komisja śledcza na trwałe bez Wassermanna i Kempy?

Zbigniew Wassermann w zeznaniach przed komisją śledczą ds. wyjaśnienia kulis prac nad ustawą hazardową stwierdził, że miejsce na którym zasiada jako świadek, powinno być zajęte przez Chlebowskiego i Drzewieckiego. Podkreślał, że zeznawanie przed komisją stanowi dla niego upokorzenie. Ciężko się z tym nie zgodzić. Powołanie członków rządu Jarosława Kaczyńskiego, niezajmujących się sprawami hazardu, na świadków przed komisję sprawia wrażenie próby paraliżu jej prac.
Na domiar wszystkiego, dziś Biuro Analiz Sejmowych opublikowało informację, że osoby zasiadające przed komisją jako świadkowie, nie będą mogły uczestniczyć w jej pracach jako przesłuchujący. Można przewidzieć jak się to skończy. PIS nie zgłosi zastępców na miejsce Beaty Kempy i Wassermanna. Komisja będzie pracować bez przedstawicieli największej partii opozycyjnej. Jedynym przedstawicielem opozycji będzie Bartosz Arłukowicz z SLD. Można domniemywać, że komisja nic nie wyjaśni, a jej pracę staną się kpiną z instytucji komisji śledczej.
Zdaje się, że czasy, kiedy sejmowi śledczy mieli szansę cokolwiek wyjaśnić odeszły w niepamięć wraz z komisją do zbadania afery Rywina. Zresztą tutaj też jest ciekawy epilog. Autor najbardziej radykalnego (i przyjętego przez ówczesny Sejm) raportu Zbigniew Ziobro, negocjował wspólne przejęcie TVP wraz z negatywnymi bohaterami afery: Robertem Kwiatkowski i Włodzimierzem Czarzastym. Obecny lider SLD, Grzegorz Napieralski jest też daleki od okazywania skruchy za nieprawidłowości w pracach nad ustawą medialną: jego zdaniem afery Rywina nie było... Czasy, kiedy niektórzy politycy SLD twierdzili, że tej partii mniej wolno też mamy już dawno za sobą...
