Immunitet Palikota: znowu odwracanie uwagi
W chwili gdy rząd szykuje nam kolejne zakazy ograniczające wolność Polaków, media zajmuje się głównie Januszem Palikotem. Mimo iż sprawa jest małej wagi - grzywny za picie alkoholu w ramach happeningu to wg. 21 portali internetowych jest to dzisiejsze "breaking news". My też pewnie do tego zacnego grona zaraz dołączymy, mimo iż piszemy o tym w innymi kontekście.
Możemy już być pewni, że należy pozbyć się złudzeń o tym, że PO kiedyś opuści Palikot. Jest to polityk niezwykle pożyteczny. Gdy Michał Boni zeznaje przed komisją hazardową, a tysiace Polaków gromadzą się aby protestować przeciwko działaniom rządu ws. zakazu palenia i rejestru zakazanych stron internetowych, PO wysyła Palikota i już pozamiatane.
Symptomatyczny jest portal Salon24.pl. Założenie bloga przez Janusza Palikota spowodawało odwrócenie uwagi setek blogerów od komisji hazardowej - uruchomiła natomiast zmasowany atak komentarzy na blog posła. Komentarzy, których zapewne nie przeczytał. Można podejrzewać, że po prostu najzwyczajniej w świecie wysłał PR-owca, który zadał pytanie Arłukowiczowi o koalicję "z mordercami Blidy i już wywołał ferment. Prawicowy Salon24 oczywiście nie przepuścił okazji (my też byśmy nie przepuścili :)) powiększenia klikalności i umieścił blog Palikota na samym szczycie strony głównej.
Palikot doskonale wie, że nie będzie premierem ani szefem PO. O ile w roli błazna świetnie się sprawdza, to jako mąż stanu nie zyska akceptacji Polaków. Jednak jest w drużynie Tuska ogromnym skarbem.
Zresztą to nie tylko problem Platformy. Celna riposta Jacka Kurskiego, który wybrał odrobinę "dresiarski model" obecności w polityce, bardziej interesuje media, niż kupienie przez europosła z Pomorza leśniczówki za ułamek wartości. Rodzinna awantura w koalicji pomiędzy Kłopotkiem a Piterą jest ciekawsza niż fakt, że rodzina Kłopotka jest rozlokowana po różnych państwowych posadach, a stanowisko minister Pitery przynosi więcej szkody niż pożytku.
Ot, polska polityka AD 2010.
