Jesteś tutaj: Strona główna >> Religia >> Dorota, pasja, cellulit

Dorota, pasja, cellulit

Raz, wiele lat temu, pofatygowałem się do sądu, by przyjrzeć się jednej z rozpraw w tasiemcowym procesie Doroty Nieznalskiej. Jedna z obecnych tam pośród publiczności dewotek uśmiechała się do mnie i zapytała, czy także przyszedłem „bronić krzyża”. Obawiam się, że wzięła mnie początkowo za wszechpolaka. Gdy wyprowadziłem ją z błędu, określiła mnie mianem „sukinkota”, dzierżąc w dłoni różaniec. Takie zachowanie i postawa człowieka nachalnie deklarującego wiarę, oto co obraża moje uczucia religijne.

Osiem lat zajęło sądom polskim dojście do rozsądnego werdyktu w sprawie instalacji „Pasja” gdańskiej artystki Doroty Nieznalskiej. W roku 2001 grupka rzeczywistych i symulujących katolickich dewotów, głównie zainteresowanych rozgłosem politykierów LPR, usłyszała w TVN informację, że w gdańskiej galerii ktoś bezcześci krzyż Pański. Podporządkowany tezie materiał TVN, która wtedy dopiero rozwijała się w kierunku audiowizualnego tabloidu, tendencyjnie komentującego i spłycającego rzeczywistość, którym jest dziś, był dla nich źródłem informacji o sprawie. Choć jak krowom na rowie wyłożono im tam, że ich szczególnie przewrażliwione na punkcie religii uczucia mogą zostać „urażone”, wybrali się dobrowolnie do galerii: przybyli, zobaczyli i obrazili się (lub postanowili na sprawie zrobić sobie sobie kilka medialnych występów). Warto podkreślić, że nikt im krzyża z fotografią penisa nie postawił siłą przed oczyma. Ligowcy obrazili się z własnej inicjatywy i na własne życzenie. Sami swoim działaniem doprowadzili do obrazy uczuć religijnych i jeśli rzeczywiście zostały one naruszone, to w myśl tego arcydebilnego paragrafu prawa karnego, sami byli równocześnie poszkodowanymi i sprawcami. Galeria nie jest bowiem częścią przestrzeni publicznej, w której ktoś wchodzi w kontakt z czymś wbrew swej woli. Tam chodzi się dobrowolnie. Równie dobrze Szumska i Strąk mogli wleźć do klubu ze striptizem i oskarżyć tancerki o spowodowanie ich zgorszenia. Czysty absurd. Jasno myślącemu człowiekowi napisanie odmowy wszczęcia postępowania prokuratorskiego zajęłoby 5 minut. Niestety, wielu prawników, po 5 i więcej latach zajmowania się wkuwaniem paragrafów, wobec braku czasu na logiczne i krytyczne myślenie, zdolność tą zatraca. Efekt to prawie osiem lat postępowania sądowego i spore koszty. Pokrywam je ja jako podatnik i prawdę mówiąc brawura masochistycznych dewotów i cynicznych politykierów zbyt wiele mnie kosztuje.


Oczywistym jest to, że „zakaz obrażania uczuć religijnych” jest całkowitym absurdem. Obraza jakichkolwiek uczuć jest bowiem kwestią subiektywną. Jednego katolika obrazi ateista już samym zdaniem: „Uważam, że Boga nie ma”. Toż to bluźnierstwo! I co, stawiać przed sądem? Do tego się to sprowadza, koniec końców. Jeśli chronimy „uczucia religijne” to rezygnujemy z wolności słowa i szerzej z wolnej ekspresji jednostki. Jej poglądów, emocji, postaw. Dlatego należy jasno ustalić priorytety. Wolność słowa nie narusza wolności innych jednostek. Pojęcie uczuć religijnych nadmiernie poszerza sferę wartości jednostkowych, która miałaby być chroniona. Ludzie ranią swoje uczucia codziennie na różne sposoby. Jest to nieuniknione w społeczeństwie pluralistycznym. Z tym trzeba sie pogodzić, bo inaczej przed sądem będziemy musieli stawiać mnóstwo ludzi, negatywnie wypowiadających się o innych narodowościach, niepełnosprawnych, homoseksualistach, otyłych, blondynkach.


Nie ma sensu wartościowanie, że uczucia religijne są bardziej istotne. Dla Marka Jurka pewnie tak, ale Dorotę Radecką być może bardziej rani oświadczenie, że ma cellulit na tyłku (nie twierdzę nota bene, że ma-naprawdę należę do tej części polskiej opinii publicznej, która geografii tego tyłka nie studiowała, może dlatego, że nie gustuję w blondynkach-oj, to chyba właśnie sporo ludzi poobrażałem...). Tak różni są ludzie, więc zaakceptujmy siebie nawzajem. A przecież są jeszcze uczucia patriotyczne. O nich można śmiało rzec, że dla wielu Polaków są ważniejsze od religijnych. Nie mniej jednak, zrezygnowaliśmy z ustawy o sądowym ściganiu tych, co sugerują udział Polaków w zbrodniach totalitaryzmów dwudziestowiecznych. Zakaz obrazy „uczuć religijnych” ma analogiczny sens i podobnie powinniśmy go znieść. Przeciwko negatywnym słowom brońmy się słowami. Nie zakazem wygłaszania poglądów.


Zresztą, na pewno wielu katolików praca Nieznalskiej nie uraziła. Jestem tego przykładem. Czy czyni mnie to gorszym katolikiem? Czy jest to może raczej dowód na to, że moje uczucia religijne są bardziej ugruntowane i nie tak łatwo je urazić? Ani to, ani to. Po prostu, subiektywny charakter poczucia obrazy uczuć jest czymś oczywistym. Brak obiektywnych kryteriów kompromituje ten zapis prawny. Nie nie pomogą opinie biegłych. Idę o zakład, że w każdej dziedzinie znalazłbym biegłych skrajnie różnie oceniających możliwość obrazy uczuć religijnych przez instalację Nieznalskiej. Wolność natomiast jest obiektywna. Krzywda obiektywna drugiego człowieka powinna być jedynym jej ograniczeniem. Nie zaś urojenia, majaki, tudzież prawdziwe boczenie się. Wolność można ograniczać, gdy człowiek naruszy swymi działaniami wolność drugiego. Tylko wtedy! A obraza uczuć religijnych, nawet autentyczna, nie stanowi ograniczenia wolności. Nie powoduje, że obrażony wierzący traci możliwość np. praktykowania swojej wiary. Dlatego wolność musi stać ponad uczuciami.


Raz, wiele lat temu, pofatygowałem się do sądu, by przyjrzeć się jednej z rozpraw w tym tasiemcowym procesie. Jedna z obecnych tam pośród publiczności dewotek uśmiechała się do mnie i zapytała, czy także przyszedłem „bronić krzyża”. Obawiam się, że wzięła mnie początkowo za wszechpolaka. Gdy wyprowadziłem ją z błędu, określiła mnie mianem „sukinkota”, dzierżąc w dłoni różaniec. Takie zachowanie i postawa człowieka nachalnie deklarującego wiarę, oto co obraża moje uczucia religijne. Ale czy ja ją za to pozwałem? Do głowy mi nie przyszło. Każdy ma prawo zwać mnie „sukinkotem” i nie wątpię, że wielu z niego korzysta. Na zdrowie!

Dodaj komentarz


Copyright © Polska Liberalna - liberalizm, polityka, kultura, historia, społeczeństwo, media - polskaliberalna.net 2012

Template by Joomla Themes & Tanie przeprowadzki Kraków.